Z księdzem Pileckim rozmawia TVP Info. – Wczoraj o godz. 22 czasu ukraińskiego ksiądz Wiktor przysłał do mnie SMS-a z powiadomieniem o miejscu, gdzie go przetrzymują. To jest budynek SBU w Gorłówce. Prawdopodobnie ci, co go przetrzymują, nie wiedzą, że ma przy sobie telefon – powiedział reporterom TVP info ks. Pilecki.
Duchowny informuje, że porywacze prowadzą „nieoficjalnymi drogami wpływu” rozmowy poprzez „różne znajomości” dotyczące uwolnienia ks. Wąsowicza. Dodaje, że władze ukraińskie nie zajmują się tym, bowiem w Doniecku ich nie ma. - Opuściły teren Donbasu i znajdują się poza terenem okupowanym przez separatystów – relacjonuje ks. Pilecki.
Proboszcz z Doniecka mówi, że porywacze niejednokrotnie zapewniali o tym, że wypuszczą księdza Wąsowicza. - Mieli jeszcze wczoraj go wypuścić, ale tego nie zrobili. Mamy nadzieję, że może dzisiaj zwolnią, będziemy dalej pracować nad tym. Parafianie pójdą bezpośrednio do budynku SBU i będą prosić o wypuszczenie księdza Wąsowicza – mówi reporterom ksiądz Mikołaj Pilecki.