- Będzie taki moment, kiedy wyjdzie, bo zagrożenie ulegnie zmniejszeniu. Po pierwsze, ma szansę poddać się pewnej korekcie poznawczo-behawioralnej, po drugie wiek robi swoje. Z pewnością jest tak, że w momencie, w którym nastąpi zmniejszenie stopnia niebezpieczeństwa, prawo będzie wymagać, by opuścił ten zakład - powiedział dziś w radiu RMF.
Jak mówił, z danych resortu wynika, iż podobnych przestępców, wymagających umieszczenia w ośrodku w Gostyninie, jest w kraju osiemnastu. W sumie dyrektorzy więzień złożyli do sądów 27 wniosków o uznanie skazanych, którzy zakończyli lub kończą odbywanie kary, za osoby stwarzające zagrożenia i wymagające nadzoru lub umieszczenia w ośrodku.
T. to pedofil skazany w 1989 r. za zabójstwo czterech chłopców na karę śmierci, zamienioną potem na mocy amnestii na 25 lat więzienia. 11 lutego zakończył odbywanie kary i wyszedł na wolności. Jego przypadek był jednym z powodów opracowania ustawy o nadzorze nad groźnymi przestępcami, która zaczęła obowiązywać 22 stycznia br.
O uznanie T. za osobę z zaburzeniami psychicznymi, stwarzającą zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób i jego izolację wnioskował dyrektor zakładu karnego, w którym przebywał. Potem zdecydował tak rzeszowski sąd okręgowy. We wtorek podtrzymał to rzeszowski sąd apelacyjny.
Mariusz T. został dowieziony do Gostynina przez policjantów (był pod policyjnym nadzorem i ochroną ) w nocy. Jak wyjaśniał rzecznik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Paweł Majcher późna pora wynikała z konieczności dopełnienia procedur i m.in. otrzymania i dostarczenia dokumentacji z sądu.