Jak wynika z ustaleń portalu niezalezna.pl nominowany przez prezydenta Bronisława Komorowskiego na sędziego Sądu Okręgowego w Warszawie Andrzej Sterkowicz, który „zasłynął” głośnymi wyrokami skazującymi prawicowych dziennikarzy ma prowadzić rozprawę pozwanego przez Skarb Państwa i Służbę Kontrwywiadu Wojskowego Tomasza Sakiewicza. - Sędzia Sterkowicz jest w osobistym konflikcie z „Gazetą Polską Codziennie” ponieważ gazeta wielokrotnie pisała o jego stronniczości. Jeśli sędzia Sterkowicz nie wycofa się z prowadzenia tej sprawy wystąpię do sądu dyscyplinarnego, gdyż jest to pogwałcenie obiektywizmu i bezstronności sądu – mówi Tomasz Sakiewicz.
Do sprawy kontrowersyjnego sędziego odniósł się Wiesław Johann:
- Elementarną zasadą wymiaru sprawiedliwości jest zasada wpisana w Konstytucję. Artykuł 45 Konstytucji mówi, że każdy ma prawo do rozpoznania swojej strony przez bezstronny, niezależny i niezawisły sąd w odpowiednim czasie. To jest zasada, która stanowi podstawę, ochronę praw i wolności każdego obywatela, w tym także dziennikarzy i tego, co nazywamy wolnością słowa. Wolność słowa, wolność wypowiadania poglądów, wolność wypowiadania idei, krytyka jest z kolei wpisana w inną normę konstytucyjną – art. 54. Pozostaje on w ścisłej relacji z Europejską Konwencją Praw Człowieka, a dokładniej z art. 10. Tutaj mamy bazę i podstawę.
Każda sprawa powinna być rozpatrywana przez sędziego, który jest uczciwy, rzetelny, zgodnie z własnym sumieniem, w oparciu o stan faktyczny, prawo materialne i zasady procedur.
Zdarzają się sytuacje, gdzie sędzia powinien był wyłączony z postępowania. W procedurze to się nazywa iudex suspectus – czyli sędzia, który nie powinien rozpoznawać. W polskim systemie procedury karnej jak i cywilnej są jakby dwie oddzielne podstawy wyłączenia sędziego – obligatoryjna, gdzie sędzia jest osobiście zainteresowany, gdzie stroną jest np. jego współmałżonek i są także przesłanki fakultatywne, gdzie sędzia sam się wyłączy, bo zasada obiektywizmu powinna być tutaj zasadą bezwzględnie przestrzeganą. Podam tutaj taki przykład: kiedy Trybunał Konstytucyjny orzekał o konstytucyjności ustawy o adwokaturze, to ja się z tej sprawy wyłączyłem, bo uważałem, że nie mogę orzekać w sprawie środowiska, którego byłem członkiem, będąc byłym adwokatem.
Tutaj mamy sytuację innego rodzaju, że sędzia, który był osobiście zainteresowany, był poddawany krytyce, a więc siłą rzeczy jego obiektywizm będzie pozostawiał wiele do życzenia. Z punktu widzenia wymiaru sprawiedliwości powinien sam się wyłączyć. Jeśli tego nie uczyni, to może to uczynić strona w postępowaniu – albo pozwany, albo powód.
Tomasz Sakiewicz czy jego pełnomocnik ma tutaj absolutnie podstawę, aby taki wniosek o wyłączenie sędziego złożyć.
Miałem sporo przykładów w swojej praktyce adwokackiej, że sędziowie wyłączali się z prowadzania sprawy z własnej inicjatywy bądź na wniosek stron. Chodzi tutaj o zabezpieczenie wymiaru sprawiedliwości. On musi być obiektywny i spełniać kryteria konstytucyjne. Sprawa ma być rozpoznawana przez niezawisłych sędziów i niezależny sąd. Tak to widzi prawo – uważa Wiesław Johann.