Z nagrania policji wynika, że Izabella C. wjechała mercedesem na rondo na czerwonym świetle. Chwilę później 31-latka zderzyła się z jadącym oplem, staranowała bariery ochronne i zjechała na schody przejścia podziemnego, jej samochód zatrzymał się w pozycji pionowej. Kobieta opuściła pojazd wychodząc z niego szyberdachem. Nikomu nic się nie stało. W momencie zatrzymania kobieta miała prawie 1 promil alkoholu w organizmie. Usłyszała zarzut kierowania samochodem w stanie nietrzeźwości.
Tymczasem jak wynika z informacji tvnwarszawa.pl, okazuje się, że kobieta w ogóle nie stawia się na policji.
- W związku z zastosowanym wobec kierującej środkiem zapobiegawczym w postaci dozoru policyjnego, komenda rejonowa policji Warszawa 4, w której dozór ten miał być realizowany, dwukrotnie poinformowała prokuraturę pismem w grudniu oraz lutym, że wskazana nie stawia się w ogóle na dozór - przyznaje Mariusz Mrozek, rzecznik Komendy Stołecznej Policji.
Adwokat Izabelli C. początkowo przekonywał, że jego klientka „nie wiedziała na którym komisariacie miała się stawić”. Teraz jednak mecenas odmawia komentarza w sprawie. Zgodnie z postanowieniem sądu Izabella C. była zobowiązana stawiać się na komisariacie policji dwa razy w tygodniu. Prokuratura zapewnia, że zwróciła się już do Izabelli C. z informacją, że ma ona obowiązek stawiać się na dozór policyjny, zapewniając jednocześnie, że kobieta stawiała się już dwukrotnie na wezwania prokuratora.