Ministrowie finansów krajów UE uzgodnili w grudniu drugi filar unii bankowej, czyli wspólny system restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji banków (tzw. SRM). Unia ma uchronić euroland przed kolejnym kryzysem finansowym i oszczędzić kieszenie podatników, gdy upadają banki. Centralnym elementem systemu ma być fundusz upadłościowy, na który będą składały się same banki. Jednak środki do funduszu będą napływały stopniowo przez 10 lat. Obecnie trwają negocjacje w tej sprawie pomiędzy PE, KE i rządami państw.
Początkowo środki funduszu mają być gromadzone w oddzielnych narodowych „kopertach”, a pieniądze z danej puli mają być przeznaczone jedynie na ratowanie banków z siedzibą w danym kraju. Jednak z czasem ma to się zmienić - wszystkie koperty trafią do jednej puli.
Ten właśnie pomysł nie podoba się europosłom, którzy uważają, że planowany fundusz przez to nie jest tak naprawdę wspólny. Wskazują, że początkowo koszty likwidacji określonego banku będą pokrywane głównie ze składek określonego kraju, a jeśli środki nie wystarczą, straty poniosą wierzyciele. Po 10 latach wielkość funduszu ma w przypadku eurolandu wynieść 55 mld euro.