Według śledczych były pracownik naukowy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie Brunon K. zamierzał zdetonować w pobliżu Sejmu 4 tony materiałów wybuchowych umieszczone w samochodzie. Został zatrzymany 9 listopada ub. roku. Postawiono mu zarzut przygotowywania zamachu bombowego w budynku Sejmu na konstytucyjne organy RP. W toku postępowania zarzuty rozszerzono o nakłanianie dwóch osób do przeprowadzenia zamachu i wywołania zdarzenia mającego postać wybuchu oraz nielegalne posiadanie oraz handel bronią.
Brunon K. przyznał się do tego, że przygotowywał i opracowywał zamach na Sejm, ale nie poczuwa się do winy i twierdzi, że inspirowała go inna osoba. Mężczyzna wskazał nawet osobę, która na niego doniosła. Prokuratura uznała jednak, że jest to jedynie linia obrony oskarżonego.
„Gazeta Polska” i portal niezalezna.pl wielokrotnie zwracały uwagę, że do grupy rzekomo współpracującej z Brunonem K. należeli również funkcjonariusze ABW działający pod przykryciem. Nigdy też nie udzielono konkretnej odpowiedzi na pytanie - skąd miał on wziąć 4 tony materiałów wybuchowych.
Wokół sprawy Brunona K., który miał przygotowywać zamach na polski parlament, pojawia się coraz więcej tajemniczych tropów. W zagadkowych okolicznościach życie straciły osoby, mogące być świadkami, że mężczyzna kupował i przetrzymywał arsenał, który miał mu posłużyć do wysadzenia w powietrze Sejmu. Najpierw na przełomie 2011-2012 została zamordowana teściowa Brunona K.; w kwietniu 2012 r. odkopano jej zwłoki w Czajowicach na obrzeżach Ojcowskiego Parku Narodowego. Podczas przeszukania jej domu ABW znalazła tylko jedną sztukę amunicji, choć to właśnie u denatki miał być przechowywany arsenał niedoszłego zamachowca. Później okazało się, że jednym z kontrahentów Brunona K. był podejrzany o nielegalny handel bronią kolekcjoner militariów Adam K. z Gdańska. W marcu 2013 r. został on bestialsko zamordowany strzałem z broni z tłumikiem - wraz z konkubiną i 14-miesięcznym dzieckiem. O zbrodnię podejrzany jest Rosjanin Samir S.