- Tydzień temu musieliśmy się wycofać z robienia programu, ponieważ warunki jakie postawiła telewizja były dla nas nie do przyjęcia. Fakt zastosowania cenzury prewencyjnej związanej z nazwiskiem naszego zaproszonego gościa nie był w ogóle uargumentowany merytorycznie. Przypominało to najciemniejsze praktyki z PRL-u. Uznaliśmy wtedy że nie możemy przyjąć takiego warunku i program nie ukazał się na antenie. Te wydarzenia zbiegły się z negocjacjami na temat nowej umowy. Na szczęście ten incydent nie wpłynął na podpisanie umowy. Mamy podpisaną umowę, bez straty odcinka, który się nie ukazał. Umowa pozwala nam pracować do połowy czerwca. W umowie znalazły się zapisy które upoważniają stacje do nadzoru i wpływu na program. Ale zawsze tak było. Odmawiamy jednocześnie telewizji prawa i poszczególnym pracownikom stacji w tym wypadku Jackowi Rakowieckiemu do stosowania cenzorskich praktyk. Istnieje różnica między nadzorem redakcji, a cenzurą i stosowaniem zapisów na nazwiska. Mam nadzieje że te praktyki już nie będą miały miejsca – tłumaczy w rozmowie z portalem niezalezna.pl Jan Pospieszalski.
Program Jana Pospieszalskiego „Bliżej” został zdjęty z anteny przez kierownictwo TVP SA, któremu nie spodobał się jeden z gości. Wydawca i producent programu Paweł Nowacki, w oświadczeniu przesłanym portalowi niezalezna.pl stwierdził, że „zakaz zaproszenia do TVP redaktora Jacka Karnowskiego ma charakter przypominający cenzuralny „zapis na nazwisko”.
Program miał być poświęcony decyzji o zmianie ustawy o Lasach Państwowych, w którym zobowiązuje się Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe do wpłat do budżetu Państwa w latach 2014 i 2015 po 800 milionów złotych z kapitału własnego przedsiębiorstwa. Ostatecznie został zdjęty z anteny, ponieważ jak tłumaczył rzecznik prasowy stacji „TVP Info uznało obecność Jacka Karnowskiego w jej studiu zaledwie dwa dni po pogrzebie Andrzeja Turskiego za co najmniej wysoce niestosowną”.