Jeszcze przed ukazaniem się najnowszej książki Sławomira Cenckiewicza, w której historyk ujawnia nowe i często długo skrywane fakty dotyczące przeszłości Lecha Wałęsy i rozprawia się z jego mitem, były prezydent zapowiedział zemstę. Najpierw postanowił zagrozić wydawcy książki, żądając całkowitego wycofania publikacji ze sprzedaży, a wobec braku zastosowania się do jego żądań, w związku z ukazaniem się publikacji pt. „Wałęsa. Człowiek z teczki”, Instytut Lecha Wałęsy wysłał do sądu wniosek o zawezwanie Cenckiewicza oraz wydawnictwa Zysk i S-ka do ugody.
- W ocenie Instytutu Lecha Wałęsy, potwierdzonej analizą prawną, publikacja zawiera szereg naruszających dobra osobiste twierdzeń dotyczących życia i działalności pana prezydenta Lecha Wałęsy. Autor posiadający wykształcenie historyczne nie podejmuje jakiejkolwiek próby poparcia swoich twierdzeń wiarygodnym materiałem źródłowym. Ponadto treść publikacji obfita jest w ostre twierdzenia, mające na celu wyłącznie obrażenie pana prezydenta Lecha Wałęsy i zdyskredytowanie jego wizerunku oraz dorobku w opinii publicznej w Polsce i na świecie. Publikacja zawiera także informacje dotyczące życia osobistego pana prezydenta, a nie związane z jego działalnością jako osoby publicznej, stanowiąc tym samym bezprawną ingerencję w sferę prywatności - napisano w komunikacie rozesłanym do mediów.
Już na na wieść o publikacji nowej książki Sławomira Cenckiewicza, Lech Wałęsa wielokrotnie atakował historyka na swoim blogu.
„Takie zniewagi nie mogą być darowane. Za krzywdy jakie mi wyrządziłeś zapłacisz Cenckiewicz” - napisał Wałęsa 24 lutego 2012 r.
"Obiecalem jak skoncze Wyszkowskiego to nastepny bedzie Cenckiewicz i dotrzymymam slowa" - napisał na swoim profilu w serwisie Wykop.pl Wałęsa jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia (zachowano oryginalną pisownię).
W sądowym wniosku o ugodowe zakończenie sprawy Instytut domaga się w imieniu Lecha Wałęsy usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych, w tym publicznych przeprosin fundatora i patrona Instytutu Lecha Wałęsy oraz zapłaty zadośćuczynienia na wskazany cel charytatywny, tj. działalność hospicjum dla dzieci. Prezes zarządu Instytutu Lecha Wałęsy, Piotr Gulczyński zapewnia, że w razie zaniechania przez Sławomira Cenckiewicza i wydawnictwo ugodowego zakończenia sprawy, Instytut „podejmie dalsze kroki prawne w celu skutecznej ochrony praw pana prezydenta Lecha Wałęsy oraz zadośćuczynienia wobec naruszenia dobrego imienia”. Sławomir Cenckiewicz nie ma zamiaru nikogo przepraszać i podkreśla, że chętnie udokumentuje przed sądem wszystkie informacje zawarte w książce.
- W piśmie podpisanym przez pana Gulczyńskiego nie ma mowy o żadnych konkretach, nie wiem, o co w nim chodzi. Nie mogę się ustosunkowywać do czegoś, co jest sformułowanie tak ogólnie i niejasno. Nie mam podstaw, żeby to komentować, musiałbym się domyślać, o które fragmenty książki chodzi. Aż przykro, że takie pismo mogło wyjść z instytucji, która mieni się poważną. Zamierzam spokojnie czekać na rozwój wypadków, włącznie do ewentualnego pozwu. Bardzo chętnie przed sądem udokumentuję wszystkie informacje zawarte w książce – tłumaczy Sławomir Cenckiewicz, podkreślając, że nie otrzymał jeszcze żadnego pisma od Instytutu Lecha Wałęsy, wobec czego mógł się zapoznać jedynie z treścią komunikatu rozesłanego do mediów.