- Dwu panów, R. Kołodziejczyk i A. Roczniok, skierowało do ambasadora Rosji list z prośbą o niekierowanie rosyjskich rakiet instalowanych na granicy Polski w kierunku Śląska. Swoją prośbę motywują osobistymi i społecznymi zasługami, bo jako przedstawiciele nielegalnego Związku Ludności Narodowości Śląskiej wielokrotnie bronili rosyjskich interesów w Polsce. Protestowali w sprawie agresji Gruzji na Osetię Płd., protestowali, gdy interesy rosyjskie były źle chronione na terenie obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu (oficjalna nazwa to Auschwitz). Dlatego proszą władze Rosji o rewanż, ponieważ, cyt. „życie w zagrożeniu atomowym nie należy do przyjemności”. By wzmocnić swoją osobistą i polityczną wartość informują rosyjskiego ambasadora, że odrzucają polską narrację o przeszłości, np. ich zdaniem część Górnego Śląska trafiła do Polski wbrew woli jego mieszkańców - tłumaczy w rozmowie z portalem niezalezna.pl dr Fedyszak-Radziejowska.
List Związku Ludności Narodowości Śląskiej pochodzi z 17 grudnia 2013 r. i został zamieszczony na stronach Związku Ludności Narodowości Śląskiej (ZLNŚ). Ta organizacja od długiego czasu walczy o rejestrację w sądzie. Przez wiele lat pracami Komitetu Założycielskiego ZLNŚ kierował Jerzy Gorzelik, znany dziś z działalności w Ruchu Autonomii Śląska.
- List wywołał w wielu środowiskach oburzenie. Moim zdaniem jego treść jest dowodem na to, że polskie państwo miało rację, odmawiając w 2006 r. rejestracji stowarzyszenia obu panów (ZLNŚ). Celem reprezentowanego przez nich stowarzyszenia jest bowiem działalność na szkodę interesów polskiego państwa, a więc działalność niezgodna z polskim prawem i polską konstytucją. Dopóki autorzy listu są obywatelami polskiego państwa – co nie jest przymusowe- obowiązuje ich polskie prawo. Nie wiem, ile podobnie myślących, a więc działających na szkodę polskiego państwa osób, żyje w moim kraju. Nie wiem, ilu obywateli RP ma poczucie lojalności wobec Rosji, Niemiec, komunizmu czy służb specjalnych obcych państw. Nie ujawniają swoich poglądów, a więc są znacznie bardziej niż cytowani panowie niebezpieczni dla suwerenności mojej Ojczyzny. Warto o tym pamiętać - podkreśla dr. Fedyszak-Radziejowska.
Więcej na temat haniebnego listu ZNLŚ