W ocenie dr. Targalskiego umowa między Władimirem Putinem a Wiktorem Janukowyczem o pomocy Rosji dla ukraińskiej gospodarki jest porażką UE i jej planów zawarcia umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą. Zgodnie z nią cena rosyjskiego gazu ziemnego eksportowanego do Ukrainy obniży się o 30 proc., chociaż obniżka ta będzie musiała być co kwartał przedłużana przez stronę rosyjską. Rosja pożyczy też Ukrainie 15 mld dolarów w formie zakupu jej obligacji skarbowych, ale kredyty te będą przekazywane w transzach – w tym roku Ukraina dostanie tylko 3 mld z przyrzeczonych 15 mld. W ten sposób Kreml zapewnił, że swą pomoc uzależni od zachowania władz Ukrainy – np. ich prób bliższego związania się z Unią Europejską.
- Konkrety są takie, że Ukraina ma kupić w tym roku obligacje za 3 mld dolarów a za 12 mld w przyszłym roku. Ale czy kupią? Nie wiadomo. To są tylko obietnice. Gaz z Rosji będzie tańszy, ale tylko przez styczeń i luty. Są to obietnice, które mają zapewnić dalsze trwanie Janukowyczowi do nowych wyborów, jako realizatorowi interesów rosyjskich. Rosja jednak przygotowuje się do przejęcia kontroli nad systemem GTS, przesyłu gazu na terenie Ukrainy. Ona będzie się odbywała za pośrednictwem firmy, w której Gazprom będzie miał udział oraz biznesmeni ukraińscy związani z interesami rosyjskim. W sumie Ukraina na tym wszystkim traci - podkreśla dr Targalski.
W rozmowie z portalem niezalezna.pl, dr Targalski sugeruje, że teraz wszystko zależy od tego, jak w obecnej sytuacji zachowa się Europa.
- Pytanie czy upór w społeczeństwie będzie dalszy i jak zachowa się Europa. Jeżeli Ukraina pójdzie całkowicie w kierunku rosyjskim to w ciągu dwóch lat wszystko załamie. Została wykopana jednak całkowita przepaść między narodem ukraińskim a Rosją. To jest najważniejsze. To się utrzyma i będzie się rozwijało. Jeśli opozycja będzie funkcjonowała pod hasłami oporu wobec Rosji to jest to dla nas bardzo korzystne – mówi dr Jerzy Targalski.