Pojęcie Tragedii Górnośląskiej odnosi się do aktów terroru wobec Ślązaków - aresztowań, egzekucji oraz wywózek na Sybir i do kopalń Donbasu. Miały one miejsce przez kilka miesięcy po wkroczeniu Armii Czerwonej na Śląsk. Szacuje się, że na Wschód wywieziono - według różnych opracowań - od 20 do 90 tys. osób.
Od 27 do 30 września abp Wiktor Skworc będzie przebywał na Ukrainie wraz z delegacją władz samorządowych województwa śląskiego. Uroczystość odsłonięcia i poświęcenia pomnika i tablic odbędzie się w niedzielę o godz. 13.00 w Doniecku. Jedna z tablic, umiejscowiona wewnątrz kościoła p.w. św. Józefa, będzie odpowiadać analogicznej w swej treści tablicy odsłoniętej w styczniu tego roku w katowickiej archikatedrze. Abp Skworc ma też w Doniecku poświęcić teren pod budowę kaplicy, w miejscu, w którym kiedyś stał jeden z obozów z przetrzymywanymi Ślązakami. Arcybiskup przekaże też parafii św. Józefa w Doniecku Dzwon Pamięci, odlany w Taciszowie pod Gliwicami.
Wizyta arcybiskupa na Ukrainie ma się przyczynić do upamiętnienia mało znanych w innych częściach Polski wydarzeń, które swój początek miały po wkroczeniu na Górny Śląsk Armii Czerwonej w pierwszych miesiącach 1945 r. Sowieci bardzo szybko dokonali masowych internowań i aresztowań mieszkańców, przede wszystkim mężczyzn. Zdarzało się, że otaczali kopalnię i pod groźbą karabinów internowali całą zmianę, jak to miało miejsce w kopalni „Prezydent” w Chorzowie i „Bobrek” w Bytomiu. Sowieci z zasady traktowali wszystkich Ślązaków jako Niemców. Represje szczególnie dotknęły mieszkańców powiatów bytomskiego, zabrzańskiego i gliwickiego, należących przed wojną do Niemiec. W nieco mniejszym stopniu wywózki dotknęły też Ślązaków z polskiej strony przedwojennej granicy, m.in. powiatów rybnickiego i bielskiego. Tysiące wywiezionych nie powróciły już w ojczyste strony.
Wśród nich był też stryj arcybiskupa Konrad Skworc rodem z Bielszowic – dzisiejszej dzielnicy Rudy Śląskiej. Do bliskich Konrada dotarł tylko jeden list, wysłany przez niego z obozu. Potem słuch o wywiezionym zaginął. Wkrótce zmarła też jego żona, a ich dwoje dzieci trafiło do sierocińca.