- Myślę, że jest to wstęp do kompromitacji, zasadniczo to w tej chwili następuje. Pierwszy punkt, o którym mówił Obama, czyli kwestia wiarygodności Stanów Zjednoczonych została postawiona pod znakiem zapytania – powiedział Przemysław Żurawski vel Grajewski.
Przewidywać można po prostu, że albo z tych ruchów dyplomatycznych nic nie wyjdzie, tzn. nie da się znaleźć skutecznej metody weryfikacji tego, czy Asad pozbył się całej broni czy nie i wtedy zrobienie akcji wojskowej okaże się znacznie trudniejsze, bądź niemożliwe.
- Co gorsza zostanie ogłoszone, że on się tej broni nie pozbył, a wtedy nastąpi kolejny atak i przerzucenie odpowiedzialności na opozycję, bo oczywiście będzie można już twierdzić, że nie ma broni strona rządowa. I to też będzie naturalnie kompromitacja. Jakkolwiek ona się nie dokonała ostatecznie, to poza tym poziomem wiarygodności, to Obama czy Stany Zjednoczone są na drodze do tego. Sytuacja rozwija się w złym kierunku, a oczywiście możliwości i pole manewru Rosji rosną – podkreśla Grajewski.
- Ameryka nie jest światowym policjantem. Okropne rzeczy dzieją się na świecie i poza naszymi możliwościami jest, by naprawić każde zło - powiedział w orędziu do narodu prezydent USA. Zapewnił, że głęboko woli pokojowe rozwiązania od wojskowych. Przypomniał jednak, że przez ostatnie dwa lata konfliktu w Syrii, "próbowaliśmy dyplomacji, sankcji, ostrzeżeń, a mimo to Asad użył broi chemicznej". Dlatego, jako prezydent uznał, że należy przeprowadzić "ograniczoną interwencję wojskową" w Syrii, by zniszczyć zdolności Asada do ponownego jej użycia oraz by "pokazać światu: nie tolerujemy użycia broni chemicznej". Przekonywał, że nawet ograniczony atak wojskowy zmusiłby każdego dyktatora, nie tylko Asada, by dwa razy zastanowili się, zanim użyją broni chemicznej.
Warto przypomnieć, że Rosja - główny sojusznik Syrii - zaproponowała umieszczenie syryjskiej broni chemicznej pod kontrolą międzynarodową w celu jej późniejszego zniszczenia. Damaszek zaakceptował tę propozycję i zapowiedział, że Syria przystąpi do międzynarodowej konwencji o zakazie broni chemicznej. Perspektywę takiego rozwiązania problemu, które umożliwiłoby uniknięcie interwencji wojskowej USA i Francji, z ostrożnym zadowoleniem powitano też w wielu stolicach.