Rzecznik odniósł się w ten sposób do cytowanej przez media wypowiedzi doradca prezydenta Rosji ds. gospodarczych Siergieja Głazjewa, który przyznał, że zaostrzenie w zeszłym tygodniu kontroli towarów na granicy rosyjsko-ukraińskiej ma zniechęcić Kijów do podpisania umowy o stowarzyszeniu z Unią Europejską.
- W szerszym ujęciu UE uważa za niezwykle ważne, by negocjowane z UE porozumienie o pogłębionej i całościowej strefie wolnego handlu (DCFTA) nie przeszkodziło Ukrainie w rozwijaniu konstruktywnych relacji z tworzoną przez Rosję, Białoruś i Kazachstan Unią Celną i Euroazjatycką Unią Gospodarczą, pod warunkiem, że relacje te będą oparte na poszanowaniu zasad WTO i nie będą stały w sprzeczności z przyszłą umową DCFTA między UE a Ukrainą. A zatem, zdaniem UE, wszelkie groźby gospodarcze ze strony Rosji, skierowane pod dresem Ukrainy i związane z możliwym podpisaniem przez ten kraj umowy stowarzyszeniowej z UE są nie do przyjęcia - oświadczył Clancy.
Wskazał też, że zawarcie przez Ukrainę umowy o wolnym handlu z UE nie może służyć Rosji za pretekst do zaostrzenia kontroli celnych, bo zgodnie z zasadą pochodzenia towary eksportowane w przyszłości ramach strefy wolnego handlu z Unii na Ukrainę i tak nie będą mogły być preferencyjnie traktowane w przypadku eksportu z Ukrainy do Rosji.
- UE będzie nadal uważnie obserwować sytuację i prowadzić regularny dialog na odpowiednim szczeblu ze wszystkimi stronami - dodał rzecznik.
Powołując się na ukraiński tygodnik "Dzerkało Tyżnia", radio Echo Moskwy podało w niedzielę, że Głazjew jest autorem planu mającego storpedować podpisanie przez Ukrainę umowy z UE.