Sikorski podkreślił, że rolą dyplomatów powinno być umacnianie pozycji Polski w Europie i budowa marki naszego kraju. Dodał, że polscy dyplomaci powinni mówić o modelu polskiego państwa, promować historię naszego kraju. Zażartował nawet, że ambasadorzy są jak piłkarze rozsiani po boiskach całego świata, którzy przyjeżdżają na zgrupowanie kadry narodowej, a on przyjmuje rolę selekcjonera.
Z informacji, do których dotarł „Nasz Dziennik”, wynika, że druga część spotkania nie była już dla Sikorskiego tak przyjemna. Przedstawiciele polskich placówek dyplomatycznych zarzucili Sikorskiemu stagnację w polskiej polityce zagranicznej, brak konkretnej wizji, brak wytycznych ze strony resortu co do polityki, jaką mają oni wdrażać, jakie budować wpływy poza granicami Polski .
Odpowiedź ministra była nader zaskakująca. Sikorski miał ostrzegać, by ambasadorzy nie ulegali zbytnio propagandzie rządowej dotyczącej polityki zagranicznej, bo takowej Polska właściwie nie prowadzi.
– Odpowiedź ministra Sikorskiego biegła w tym kierunku, że prowadzimy dyplomację małych celów, więc wytyczania żadnych wielkich celów ambasadorowie nie mogą od niego oczekiwać, bo on takich nie ma – powiedział rozmówca "ND". - Sikorski podkreślał, że nie oczekuje szybkiej poprawy sytuacji w UE. Wydał też zalecenie, by nie mówić o federacji europejskiej, bo to się w Polsce źle kojarzy, ale o unii politycznej – relacjonuje jeden z uczestników narady.
Gościem tegorocznej narady jest unijny komisarz ds. rozszerzenia i europejskiej polityki sąsiedztwa Štefan Füle. W 2010 r. w spotkaniu ambasadorów brał udział rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow – było to niecałe pół roku po tragedii smoleńskiej.