Z raportu wynika, że w roku akademickim 1990/1991 studiowało w Polsce zaledwie 390 tys. osób. Przez 15 lat liczba ta wzrosła aż 5-krotnie. Jednak kolejnych latach studiujących było coraz mniej - w kończącym się teraz roku akademickim jest ich ok. 1,67 mln. Według prognoz ministerstwa, trend spadkowy utrzyma się aż do roku 2025, kiedy na studiach wyższych będzie 1,25 mln osób. Po tym okresie liczba studentów ma zacząć znów rosnąć - w 2035 r. w szkołach wyższych ma uczyć się 1,48 mln osób.
Okazuje się, że liczba studentów uczących się w trybie stacjonarnym na uczelniach publicznych (a więc bezpłatnie), systematycznie rośnie, nawet mimo spadku ogólnej liczby studentów w ostatnich kilku latach. Dlatego też wzrósł odsetek studentów stacjonarnych na uczelniach publicznych - w 2011/2012 r. osoby takie stanowiły już ponad połowę studentów (podczas gdy w 2001/2002 r. było to zaledwie 38 proc.).
Zarówno panie, jak i panowie najchętniej wybierają nauki społeczne (41 proc. kobiet i 32 proc. mężczyzn), gospodarkę i prawo. Jednak kolejne miejsca w rankingu popularnych kierunków nie są już podobne. Kobiety chętniej wybierają grupę kierunków nazwaną kształcenie (15 proc.), a także nauki humanistyczne i sztukę (11 proc.), a mężczyźni częściej - technikę, przemysł i budownictwo (26 proc.) oraz kierunki określane jako "nauka" (12,3 proc.).
Spada liczba kandydatów przyjmowanych m.in. na kierunki pedagogiczne, społeczne, ekonomiczne i administracyjne. Wzrasta natomiast liczba osób np. studiujących ochronę i bezpieczeństwo, opiekę społeczną czy kierunki inżynieryjno-techniczne albo artystyczne.
Przedstawiciele MNiSW w swoim raporcie zwracają uwagę, że systematycznie wzrasta liczba cudzoziemców na polskich uczelniach. "W latach 2004-11 liczba cudzoziemców wzrosła prawie trzykrotnie" - zaznaczono w raporcie. Dwa lata temu w Polsce studiowało prawie 25 tys. cudzoziemców. Najczęściej przyjeżdżali do nas studenci z Ukrainy (ponad 6,3 tys. osób), Białorusi (prawie 3 tys.), a także Norwegii (ponad 1,5 tys.).