W maju rozpoczęło się przygotowanie programów restrukturyzacji dla dwóch przynoszących straty kopalń Kompanii: Brzeszcze i Piekary. Miałyby one dostosować wydobycie węgla do popytu i przenieść część załogi do innych kopalń. Planów nie zaakceptowały jednak związki zawodowe. Nie osiągnięto porozumienia.
- Zażądaliśmy natychmiastowego wstrzymania wybiórczych procesów restrukturyzacji poszczególnych kopalń oraz niezwłocznego podjęcia rozmów na temat całościowego programu restrukturyzacji dla Kompanii Węglowej. W przypadku niepodjęcia rozmów podejmiemy działania przewidziane ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych - powiedział wiceszef górniczej Solidarności Stanisław Kłysz.
Kłysz zadeklarował, że związkowcy zdają sobie sprawę z trudnej sytuacji na rynku węgla i gotowi są rozmawiać na temat restrukturyzacji. Nie godzą się jednak, aby dotyczyła ona jedynie wybranych kopalń - chcą rozłożenia ciężarów tych działań na całą firmę. - Taki był sens utworzenia Kompanii, która skupiła wiele kopalń. Sytuacja na rynku zmienia się; raz jedna kopalnia jest w dołku, raz inna - argumentował Kłysz, nawołując do myślenia kategoriami całej firmy, a nie poszczególnych zakładów.
Według pierwotnego planu, na który nie zgodzili się związkowcy, w kopalni Brzeszcze miałyby docelowo pozostać dwie ściany wydobywcze i ok. 1,8 tys. górników (wobec ponad 3 tys. obecnie), natomiast w kopalni Piekary - jedna ściana wydobywcza i ok. 1,5 tys. pracowników (dziś 2,7 tys.).
W maju tego roku do działań naprawczych w nierentownych kopalniach lub likwidacji nierentownych mocy wezwał zarządy spółek węglowych wiceminister gospodarki Tomasz Tomczykiewicz, odpowiedzialny w tym resorcie za sprawy górnictwa.
Obecnie na przykopalnianych zwałach w Kompanii Węglowej jest ok. 6 mln ton niesprzedanego węgla. Firma skupia 15 kopalń, zatrudnia blisko 60 tys. osób.