W lutym na Twitterze Irena Szafrańska napisała do ambasadora USA: „To nie jest to samo NATO co 20 lat temu. Ono nie zdało smoleńskiego testu. PL miała 300 tys a teraz na 80 tys armię.” Wówczas Stephan Mull odpowiedział jej: „A jaka prośba o pomoc była do NATO od członkostwa po tej straszniej tragedii?”
W dzisiejszej rozmowie w „Rzeczpospolitej” odnosi się do pytania czy Polska rzeczywiście wystąpiła o pomoc do NATO: - I tu mogę potwierdzić, że Polska nie poprosiła o pomoc NATO. Tragedia smoleńska była straszna, znałem osobiście kilka osób, które zginęły w tej katastrofie. Parę razy miałem smutną możliwość składania hołdu ofiarom. Podczas jednej z moich pierwszych wizyt poza Warszawą byłem w Krakowie, gdzie miałem okazję odwiedzić grób prezydenta Kaczyńskiego, byłem też kilka razy na Powązkach, gdzie leży paru moich przyjaciół – mówi ambasador.
Zapytany został również o to, czy istnieje jeszcze możliwość pomocy w śledztwie smoleńskim: - Jeżeli chodzi o to, jaki wkład i czy w ogóle powinniśmy mieć jakiś wkład do śledztwa, to naprawdę uważam, że to jest sprawa Polski. Ja nie chcę, jako obcokrajowiec, ingerować w te kwestie. Polska i Rosja prowadziły już swoje śledztwa – odpowiedział przedstawiciel USA w Polsce.