Faworytką bukmacherów, ale i wielu byłych gwiazd tenisa, jest Lisicki, która w czwartej rundzie wyeliminowała ubiegłoroczną triumfatorkę Amerykankę Serenę Williams. Niepokój obserwatorów budzi spory opatrunek, jaki pojawił się na prawym udzie krakowianki, ubiegłorocznej finalistki Wimbledonu.
- Jeśli ktoś przed półfinałem w Wielkim Szlemie twierdzi, że nic go nie boli, nic sobie nie naciągnął i na nic nie narzeka, to znaczy, że musiał mieć same walkowery po drodze. Jeśli tak nie było, to po prostu wmawia herezje. Wiadomo, że teraz stawka jest duża i gra się na sto procent, dopóki tylko ból pozwala - powiedziała Radwańska.
W pierwszym czwartkowym półfinale, o godzinie 14.00 czasu polskiego zagrają Francuzka Marion Bartoli i Belgijka Kirsten Flipkens. Dopiero po nich na Kort Centralny wejdą Polka i Niemka.
Natomiast już o godzinie 12.30 o awans do półfinału gry mieszanej będzie walczył Marcin Matkowski w parze z Czeszką Kvetą Peschke. Rywalami duetu numer 11. w drabince będzie mikst rozstawiony z numerem trzecim - Słowenka Katerina Srebotnik i Serb Nenad Zimonjic.
Ostatnim polskim akcentem w dziesiątym dniu tegorocznego Wimbledonu będzie występ Kamila Majchrzaka w deblu juniorów. Razem z Francuzem Maximem Janvierem spotka się on w drugim pojedynku na korcie nr 8 z Japończykiem Yoshihito Nishioką i Peruwiańczykiem Jorge Brianem Pantą.