Wydział Kontroli KWP w Opolu ostatecznie odmówił wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec Wierzbickiego. Uznano, że "nie znaleziono ku temu żadnych podstaw”.
Wierzbicki od początku zaprzeczał rewelacjom, jakie padły w trakcie rozmowy. Tłumaczył, że nie naraził na szwank dobrego imienia policji.
Anonimowy informator przesłał płytę z nagraniem rozmowy naczelniczki z komendantem Marcem do redakcji "Nowej Trybuny Opolskiej". W maju gazeta napisała, że komendant został potajemnie nagrany w swoim gabinecie podczas rozmowy z wysoko postawioną oficer policji, a "w rozmowie pełnej zażyłości mieszają się wątki służbowe i obyczajowe". W liście dołączonym do płyty informator napisał m.in.: "przesyłam autentyczną, nagraną w listopadzie 2012 roku płytę, która ukazuje, w jaki sposób załatwia się sprawy w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Opolu".
W dniu ujawnienia nagrania gen. Marzec został zdymisjonowany i przeszedł na emeryturę. Policjantkę zawieszono na czas postępowania dyscyplinarnego i otrzymuje jedynie połowę pensji. Sprawą wyciągnięcia służbowych konsekwencji wobec kobiety zajął się m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich, a śledztwo w sprawie nielegalnego podsłuchu oraz ujawnienia nagrania w mediach prowadzi Prokuratura Okręgowa w Legnicy.