Jak pisała wczoraj „Gazeta Polska Codziennie”, nowa reforma podzieliła dyscypliny na mniej i bardziej ważne. Do grupy złotej, najbardziej strategicznej, ministerstwo sporta zaliczyło 9 dyscyplin, w tym narciarstwo. W niższej są takie sporty zimowe jak - łyżwiarstwo szybkie i biathlon, a w najniższej między innymi łyżwiarstwo figurowe i saneczkarstwo – zwraca uwagę fakt.pl.
- Pani minister oraz jej doradcy nie za wiele konsultowali zmiany ze środowiskiem sportów zimowych, przez co popełnili kardynalne błędy – mówi Paweł Zygmunt, wybitny panczenista i wiceprzewodniczący komisji zawodniczej w PKOl. – W łyżwiarstwie szybkim były ostatnio medale igrzysk i mistrzostw świata. Nic z tego pozytywnego nie wynikło, nie powstał żaden obiekt, a czekają nas cięcia finansowe. Hokej na lodzie, jedyna gra w zimowych igrzyskach, trafił do niższej grupy niż koszykówka, choć są na podobnym poziomie na świecie. Łyżwiarstwo figurowe ma obcięte dotacje z 1,3 mln zł do 600 tysięcy. Co za to można zrobić? Nic! - wyjaśnia Zygmunt.
Jak dodaje fakt.pl, pieniądze są zabierane także młodzieży. Szkoła Mistrzostwa Sportowego w Zakopanem wychowała wielu mistrzów (m.in. Justyna Kowalczyk, Jagna Marczułajtis, Kamil Stoch, Paweł Zygmunt), ale tego pani minister też nie docenia. – Z roku na rok dostajemy mniej pieniędzy na prowadzenie placówki – potwierdza dyrektor placówki, Barbara Sobańska.
Cięcia na sporty zimowe nie przeszkodziły pani minister w postawieniu podpisu pod projektem zorganizowania w 2022 roku zimowych igrzysk olimpijskich w Krakowie. "Ciekawe tylko, kto będzie Polskę w tej imprezie reprezentować, skoro sport zimowy jest spychany na boczny tor?” - pyta fakt.pl