Hierarcha podkreślił, że "budowane liczne kościoły i kaplice bez zezwolenia to tylko zewnętrzny obraz tego co ważniejsze".
"To w parafiach miejskich i wiejskich przy budowie kościołów, plebanii i domów katechetycznych realizowała się podmiotowość wspólnoty parafialnej. Rodziła się samorządność i odpowiedzialność. W tamtych trudnych chwilach sądów i prześladowań rodziła się prawdziwa solidarność, chociaż nikt tego tak wtedy nie określał tym słowem" – mówił bp Ryczan.
Podkreślił, że abp Tokarczuk wiedział, że "Kościół w chwilach zagrożeń narodu musi pełnić funkcję opiekuńczą". "Aby głosić Chrystusa musi stawać w obronie praw pracowników, inteligencji, chłopów, młodzieży. Obrona człowieka staje się zadaniem duszpasterza". "Ewangelia i wygoda nie idą w parze" – mówił. Przypomniał, że kapłani i wierni diecezji przemyskiej wiedzieli, że biskup jest z nimi solidarny. "Niósł nadzieję. Był oparciem, nie gasił słabych płomieni. Przekonywał, że należy wytrwać i zwyciężyć" – zauważył hierarcha.