Twórcą CBOS był zausznik Jaruzelskiego płk Kwiatkowski, ojciec b. prezesa TVP Roberta Kwiatkowskiego. W CBOS pracowała Agnieszka Kublik, obecnie dziennikarka „Gazety Wyborczej" – częstym gościem Agnieszki Kublik jest „niezależny" politolog Radosław Markowski. Znalazł się on w składzie obecnej kadencji Rady Centrum Badania Opinii Społecznej. Zapytaliśmy dyrektor Centrum prof. Mirosławę Grabowską o tę nominację.
– Ja też jestem tą nominacją zaskoczona. Nie mogę jej komentować. Zarząd CBOS podlega radzie – mówiła nam Grabowska. Przypomniała, że poprzednio premiera reprezentował pracownik jego kancelarii Zbigniew Rykowski.
Komentujący wydarzenia polityczne Markowski nie pozostawia suchej nitki na opozycji krytykującej rząd. „PiS – nie jest partią, ale »jakąś przybudówką do wodza«, która nie ma ludzi" – mówił, odnosząc się do wyników wyborów parlamentarnych z 2011 r.
Po opublikowaniu raportu Jerzego Millera dotyczącego przyczyn katastrofy smoleńskiej wyraził swoje oburzenie na brak potwierdzenia w nim tezy o naciskach na pilotów. „Tam musiało być wymuszone lądowanie, pilot pamiętał wydarzenia z lotu do Tbilisi w 2008 r., wiedział, że Lech Kaczyński zabrał tylu gości, że zaczyna kampanię wyborczą. Młody pilot zdawał sobie sprawę, że decyzja o lądowaniu np.: w Witebsku, nie spodoba się prezydentowi..." – mówił Markowski.
Ustawowo CBOS jest zależny od Prezesa Rady Ministrów. To Prezes Rady Ministrów sprawuje nadzór nad tą instytucją i może dokonywać dowolnych zmian w jej statucie.
Dziś na powołanie wszystkich członków rady ma wpływ Platforma Obywatelska. W składzie tego organu jest przedstawiciel premiera, prezydenta, Sejmu i Senatu. Jest też siedmiu członków, których dobiera premier ze środowisk naukowych.
CBOS znane jest z sondażowych wpadek przeszacowujących wyniki wyborcze PO. Rażące rozbieżności z rzeczywistością nie wywołują jednak żadnych reakcji w mediach. Nie wiążą się też z żadnymi konsekwencjami.
Nawet gdy inne ośrodki badań opinii publicznej są bardziej wstrzemięźliwe, CBOS podaje wyniki pozytywne dla obecnej koalicji. Było tak po wybuchu afery Amber Gold, uwikłaniu w nią syna premiera. CBOS podało, że różnica między PO a PiS wynosi… 16 proc. Dla porównania – według przeprowadzonego kilka dni wcześniej badania ośrodka Homo Homini, PO popiera 30 proc., a PiS – 29 proc. wyborców.
