Historię opozycyjnej działalności Antoniego Klusika opisywała "Gazeta Polska" w artykule "Gniew Antoniego Klusika".
Sąd po ponownym rozpoznaniu sprawy, wyliczając kwotę zadośćuczynienia przyjął, że za każdy z 12 miesięcy internowania Antoniemu Klusikowi należy się 5 tys. zł, a za dwa udokumentowane zatrzymania – po tysiąc zł. Uwzględniając przyznaną wcześniejszym wyrokiem w czerwcu 2011 r. kwotę 24 tys. 999 zł, zasądził 62 tys. zł tytułem zadośćuczynienia.
Uzasadniając wyrok sędzia Mietelski stwierdził, że decyzja z pewnością jest dla Klusika krzywdząca. Przedstawiciel wymiaru sprawiedliwości tłumaczył, że sąd musi jednak – decydując o wysokości przyznanego zadośćuczynienia - „operować w realiach ustawowych i dotychczasowej praktyce” dotyczącej przyznanych już wcześniej za internowanie kwot innym działaczom.
„Sąd pochyla głowę nad niewątpliwie chlubną działalnością Antoniego Klusika, który podejmując działalność opozycyjną nie liczył się z jej kosztami. Dzięki takiej postawie nam w obecnej rzeczywistości żyje się lepiej. Tym bardziej krzywdzące wydaje się wyliczanie rekompensaty za tamtą działalność z tabliczką mnożenia i kalkulatorem” - dodał sędzia Mietelski.
Antoni Klusik po rozprawie powiedział, że nie zamierza apelować. "Chciałbym już odpocząć od sądów. A kwota mi przyznana ma tylko wymiar symboliczny" - podkreślił.

