Złożenie dymisji przez ministra Sawickiego to chyba łagodna kara za drenowanie środków publicznych?
- To nawet nie jest żadna kara, to jest ucieczka prewencyjna przed odpowiedzialnością polityczną. Ponieważ może mówić, że nie poniósł żadnej kary, tylko chciał dochować najwyższych standardów i postanowił, że sam, dopóki sprawa nie zostanie wyjaśniona, czytaj - dopóki nie zostanie wyciszona, wycofa się.
Tak też komentują sprawę politycy PSL mówiąc, że to jest słuszne i eleganckie ze strony ministra Sawickiego.
- To są ludzie, którzy nie rozróżniają honoru od odpowiedzialności politycznej. W demokratycznym państwie prawa odpowiedzialność polityczna to jest ten moment, w którym polityk z uwagi na swoje błędy, na swoje działania, zaniechania, z uwagi na zły dobór współpracowników, ponosi odpowiedzialność. I to jest ten moment. To nie jest żaden czas honoru.
O tych taśmach wiadomo od kilku miesięcy. Prokuratura podejmuje dopiero teraz działania w sprawie spółki Elewarr. Co z innymi spółkami zarządzanymi przez koalicję rządzącą?
- Powinniśmy przede wszystkim zadać pytanie Donaldowi Tuskowi, czy wiedział o taśmach, od kiedy o nich wiedział i co z tą wiedzą zrobił? Czy on nie ma tego samego problemu, który miał Leszek Miller, który wiedział, że przychodził Rywin do Michnika i musiał się z tego przed komisją śledczą tłumaczyć. Jako funkcjonariusz publiczny wiedział o przestępstwach, o nadużyciach i nie wyciągał z tego wniosków, nie podejmował żadnych działań.
Pozostałe kwestie to jest sprawa spółek skarbu państwa i ich kontroli. Dotychczas nasze metody w sposób standardowy, podstawowy prowadzenia kontroli parlamentarnej, patrzenia władzy na ręce, nie działały. W tym momencie musimy aktywnie, intensywnie korzystać z artykułu 19 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Bo jest on trochę jak polityczna broń nuklearna, której na co dzień się nie stosuje. Mamy prawo jako posłowie wchodzić do agencji rządowych, do spółek i żądać dokumentów. Musimy w sposób intensywny, jak audytorzy, korzystać z tej metody, ponieważ metody przesłuchiwania ministrów podczas komisji sejmowych nie działają.
Janusz Palikot ogłosił, że będzie wnioskował o votum nieufności dla rządu Donalda Tuska...
- To jest prowokacja. W sytuacji, w której Janusz Palikot, jego kumple i kumpele, głosują we wszystkich ważnych sprawach razem z rządem, są de facto cichym koalicjantem rządu Donalda Tuska.

