O sprawie „Codzienna” pisała w lutym br. Pałubicki w październiku 2005 r. podczas zorganizowanej w Poznaniu konferencji „Solidarność w aktach SB” ujawnił, kto donosił na niego komunistycznej Służbie Bezpieczeństwa. Jak wynikało z dokumentów, miała to być osoba o nazwisku Jerzy Nowacki, co wskazywało na byłego rzecznika wielkopolskiej Solidarności. W latach PRL-u miał on być jednym z najaktywniejszych agentów komunistycznej SB. Pałubicki powoływał się przy tym m.in. na dokumenty zgromadzone w zasobie IPN-u. Nowacki, który poczuł się zniesławiony, pozwał Pałubickiego do sądu w procesie cywilnym. Zaprzeczył, jakoby był TW.
Przegrał jednak sprawę przed sądem okręgowym, a wczoraj przed apelacyjnym, który stwierdził, że Pałubicki podał jedynie do informacji treść dokumentów urzędowych, które uzyskał z IPN-ie.
– Cieszę się, że można w Polsce prowadzić normalne badania naukowe, również dotyczące byłych agentów SB – wyrok skomentował dla „Codziennej” Janusz Pałubicki.
