Ministerstwo Spraw Zagranicznych przedstawiło do zaopiniowania posłom komisji spraw zagranicznych dwie kolejne kandydatury na ambasadorów. Dzięki głosom koalicji rządzącej zostały zaakceptowane. Izabela Matusz przejmie placówkę w Limie, gdzie będzie najważniejszym przedstawicielem RP na trzy kraje: Peru, Boliwię i Ekwador. Drugi z kandydatów, Maciej Szymański, obejmie placówkę w Chorwacji.
Obie kandydatury wywołały sprzeciw posłów PiS. Poseł Waszczykowski pytał, dlaczego resort wysyła na placówkę obejmującą trzy kraje kogoś bez doświadczenia dyplomatycznego. Matusz bowiem dotychczas pracowała jako I sekretarz ambasady polskiej w Buenos Aires. Wiceminister Grażyna Bernatowicz-Bierut, prezentująca posłom kandydatów, nie wyjaśniła, jaki klucz stosuje MSZ w doborze kadr dyplomatycznych. Zignorowała też kwestię niskich kwalifikacji kandydatki na ambasadora w Limie stwierdzeniem, że „młodej osobie trzeba dać szansę”.
Konsternację posłów wywołała wypowiedź samej Matusz. Stwierdziła ona bowiem, że jednym z priorytetów w jej pracy będzie przede wszystkim pomoc Polakom odsiadującym, głównie w Ekwadorze, kary za przemyt narkotyków. Mówiła też, że będzie działała na rzecz „podtrzymania ożywienia w relacjach Polski z Peru”, o czym miała świadczyć pamiętna wizyta Donalda Tuska w tym kraju w 2008 r. Matusz nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie b. minister Anny Fotygi, w czym konkretnie przejawia się ożywienie polsko-peruwiańskich kontaktów.
– Minister Sikorski poszukuje przede wszystkim ludzi, którzy będą pełnili funkcję adiutantów wobec niego – mówił nam po posiedzeniu komisji Waszczykowski.
– Ktokolwiek wychyli się z innymi poglądami, nie ma prawa znajdować się w jego otoczeniu – dodał.
