20 czerwca „Codzienna” pisała, że chodzi o niedopełnienie obowiązków i poświadczenie nieprawdy w dokumentach w związku z przygotowaniem wizyty śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu 10 kwietnia 2010 r.
Zdaniem prokuratury, główny błąd BOR pod nadzorem generała to brak zadbania o bezpieczeństwo państwowych VIP-ów na lotnisku Siewiernyj. Za to Bielawnemu może grozić do 3 lat więzienia.
Okazało się też, że generał nie znał teczki operacyjnej dotyczącej wizyty w Smoleńsku. Wielokrotnie po katastrofie potwierdzał m.in., że na płycie lotniska czekała ochrona BOR, chociaż jej tam nie było. O zaniedbaniach BOR napisali w swoim raporcie powołani przez prokuraturę biegli oraz kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli.
- Sposób planowania, organizacji i realizacji działań ochronnych był niezgodny z zasadami obowiązującymi w BOR - potwierdziła także rzeczniczka prasowa stołecznej Prokuratury Okręgowej Warszawa - Praga Renata Mazur.
Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga, po zawiadomieniu posła Macierewicza, wyodrębniła ze śledztwa smoleńskiego wątek dotyczący nadzoru nad działaniami BOR podczas przygotowania wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu 10 kwietnia 2010 r. Po zeszłorocznych wyborach parlamentarnych Miller, który nie dostał się do Sejmu, został przez premiera mianowany wojewodą małopolskim. W kwietniu br. zatrudnił Bielawnego, wobec którego toczyło się już wówczas postępowanie prokuratorskie, jako osobę odpowiedzialną za… bezpieczeństwo VIP-ów podczas Euro 2012.
