W najbliższą niedzielę odbędą się wybory na prezydenta Krakowa. To pokłosie odwołania w ramach referendum z tej funkcji Aleksandra Miszalskiego z Koalicji Obywatelskiej. O fotel prezydenta stolicy małopolski ubiega się teraz m.in. inna przedstawicielka tej formacji - Monika Piątkowska. W czwartek na spotkaniu z mieszkańcami do głosu na nią zachęcał premier Donald Tusk.
Po wystąpieniu szefa rządu, w którym wielokrotnie sugerował, że Piątkowska jest polityk niezależną, przyszedł czas na pytania od zebranych. Jedno z nich wykraczało poza samorząd, ale związane było z zapewnieniami Tuska z innej kampanii wyborczej. Chodzi o obietnicę, że gdyby był premierem, "benzyna byłaby po 5,19 zł".
"Dlaczego paliwo jest teraz takie drogie i czy jest możliwość, żeby było tańsze?"
– zapytał jeden z uczestników spotkania .
Premier odparł, że "nie mamy bardzo wpływu na to, jakie są ceny paliw na świecie". Jako powody wysokich cen wskazał na początku wojnę na Ukrainie, która trwała również w 2023 roku, gdy obiecywał pamiętną cenę. Drugim powodem miałby być konflikt wokół Cieśniny Ormuz.
"Nie dam sobie wmówić, że ceny ropy na świecie, to coś o czym może zdecydować Monika Piątkowska w Krakowie, czy nawet ja, jako premier polskiego rządu"
– powiedział.
Szef rządu wskazał jednocześnie, że ma wpływ na co innego - "sfinansowanie tego CPN-u". Chodzi o rządowy pakiet Ceny Paliw Niżej. Program został wprowadzony pod koniec marca br. do końca czerwca, a później przez dwa ostatnie tygodnie wakacji. W jego ramach stosowana była obniżona stawka VAT na benzynę i olej napędowy - oraz ustalana była cena maksymalna tych paliw na stacjach benzynowych. W trakcie jego stosowania cena Pb95 i tak wynosiła o ponad złotówkę więcej, niż obiecywana.
Tusk przekonywał, że rozwiązaniem problemu wysokich cen byłoby wejście w życie rządowego projektu ustawy, która ma opodatkować nadzwyczajne zyski koncernów paliwowych. Tu jednak wskazał, że problemem jest prezydent Karol Nawrocki.
"I od razu te pieniądze przeznaczymy na obniżenie cen paliwa. No a prezydent Nawrocki to wetuje... ja nie mam, znaczy, gdybym był wredny, to bym powiedział, że naprawdę, ktoś był bardzo zainteresowany i musiał mieć świetne dojścia. Gdybym był wredny, ale nie jestem wredny z natury"
– powiedział.
Tusk przypomniał, że projekt dotyczący paliw został ponownie złożony. Zapewnił, że 100 procent wpływów z tego podatków zostanie przeznaczonych na obniżenie cen. Opozycja jednak nie wierzy w te zapewnienia i wielokrotnie apelowała, by do ustawy wpisać wprost mówiący o przeznaczeniu środków zapis. Przedstawiciele rządu jednak się na to nie zgodzili.