Ustawa ws. limitów wynagrodzeń i czasu pracy medyków wprowadza m.in. maksymalną stawkę godzinową - 240 zł brutto, a także ograniczenia dotyczące czasu pracy medyków, którego łączny wymiar nie będzie mógł przekraczać równoważnika dwóch etatów. Ponadto regulacja określa, że lekarze, pielęgniarki, położne, fizjoterapeuci i ratownicy medyczni będą musieli być zatrudnieni na przynajmniej określoną część etatu. Do podjęcia pracy u kolejnego świadczeniodawcy ma być konieczna zgoda dotychczasowego pracodawcy. Miesięczne wynagrodzenie – przy dwóch etatach – nie będzie mogło przekraczać szesnastokrotności płacy minimalnej brutto (ok. 76 900 zł).
Odrzucone Lex K.
Komisja zdrowia opowiedziała się za skreśleniem wszystkich przepisów odnoszących się do zasad i trybu orzekania zakazu udzielania świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych przez lekarzy i lekarzy dentystów. Taką poprawkę zgłosił senator Wojciech Konieczny (Lewica).
Chodzi o zmiany autorstwa Janusza Cieszyńskiego (Rozwój Plus), które Sejm poparł w trzecim czytaniu. W czasie prac nad przepisami w komisji sejmowej były nazywane „lex K.”. To nawiązanie do sprawy lekarza Dawida K., który na początku października usłyszał zarzut oszustwa w kwocie ponad 583 tys. zł poprzez przedłożenie nierzetelnych faktur w Warszawskim Szpitalu Południowym.
Zgodnie z tymi poprawkami lekarz, który poświadczył nieprawdę co do rodzaju, zakresu i czasu wykonywanych procedur medycznych, miał otrzymywać zakaz udzielania świadczeń ze środków publicznych. Zakaz ten miał mieć formę decyzji prezesa NFZ i trwać od miesiąca do ośmiu lat. Lekarz, który już miał wydany taki zakaz i ponownie dopuścił się naruszenia, miałby dostać zakaz dożywotni.
Wątpliwości natury konstytucyjnej do tych zapisów zgłosiło Biuro Legislacyjne Senatu, ponieważ wykraczały one poza pierwotny projekt ustawy — nie była zachowana zasada trzech czytań. Legislator zarzucił także, że te poprawki nie są zgodne z konstytucyjną zasadą równości, bo zakaz miałby dotyczyć tylko lekarzy i lekarzy dentystów. Biuro Legislacyjne rekomendowało usunięcie tych zapisów.
Podczas posiedzenia zabrał głos poseł Janusz Cieszyński, który zaproponował poprawki do swojego pakietu poprawek przyjętego przez Sejm. Wśród nich było m.in. usunięcie zapisu o dożywotnim zakazie pracy na NFZ oraz doprecyzowanie, że zakaz wykonywania świadczeń ze środków publicznych miałby być wydawany po prawomocnym orzeczeniu sądu. Poprawki Cieszyńskiego przejął senator Waldemar Kraska (PiS), jednak ze względu na odrzucenie zapisów w całości stały się one bezzsadane.
Komisja zdrowia opowiedziała się też za poprawkami marszałka senatu Tomasza Grodzkiego (KO), zgodnie z którymi dyrektorzy oddziałów Narodowego Funduszu Zdrowia mają być powoływani i odwoływani przez prezesa NFZ, ale po uzyskaniu uprzedniej akceptacji ministra zdrowia.
Przyjęta została poprawka zgłoszona przez senatora Koniecznego, zgodnie z którą minimalny wymiar czasu pracy w jednym miejscu ma wynosić nie pół, lecz jedną czwartą etatu. Marszałek Grodzki zgłosił poprawkę, która pozwala na wypowiedzenie umowy bez okresu ochronnego, w sytuacji, gdy wynagrodzenie osoby wykonującej zawód medyczny nie jest zgodne z przepisami ustawy. Komisja poparła tę zmianę. Poprała też poprawkę senatora Koniecznego, zgodnie z którą wykaz specjalizacji lekarskich, które są objęte wyjątkami od wymogów dotyczących czasu pracy, nie byłby określony w ustawie, lecz w rozporządzeniu.
Przyjęto także m.in. poprawki dotyczące okresu przejściowego oraz szereg poprawek legislacyjnych.
Nieznane skutki
Podczas dyskusji senatorowie podnosili, że nie są znane skutki procedowanej regulacji, szczególnie w zakresie dostępności świadczeń. Wojciech Konieczny dopytywał, o ile zmniejszą się kolejki do lekarzy i dlaczego regulacja w żaden sposób nie odnosi się do nieprawidłowej wyceny świadczeń. Waldemar Kraska powiedział, że ta ustawa niczego nie rozwiązuje, a jedynie pogłębi chaos w ochronie zdrowia. Wskazał, że wprowadzane ograniczenia mogą skutkować przechodzeniem lekarzy do sektora prywatnego. Ostrzegał przed brakami kadrowymi na SOR-ach.
"Czy się stoi, czy się leży, 240 się należy"
W dyskusji zabrali też głos przedstawiciele strony społecznej, w tym związków zawodowych, szpitali powiatowych i pracodawców. Także ostrzegali przed ograniczeniem dostępności świadczeń dla pacjentów, chaosem, nadmierną biurokracją. Dorota Korycińska z Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej dopytywała, jakie będą skutki dla pacjentów ujednolicenia stawek lekarzy i braku wskaźnika jakości. - Czy się stoi, czy się leży, 240 się należy — parafrazowała znane powiedzenie dot. ujednoliconych wypłat w czasach PRL.