W piątek szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz po rozmowach w Waszyngtonie oświadczył, iż w kwestii amerykańskich baz w Polsce "zielone światło ze strony Białego Domu jest". Przypomniał, że pisał o tym 17 września pisał o tym prezydent Donald Trump i zastrzegł - "wykonawczo muszą to wykonać i Pentagon, i Ministerstwo Obrony Narodowej, i polskie wojsko".
"Rząd swoje zrobił"
O słowa Przydacza pytany był w sobotę w Krakowie minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Polityk w tym kontekście mówił o "jedynym zadaniu prezydenta" Karola Nawrockiego.
"Tutaj pan prezydent ma główne, a w zasadzie jedyne zadanie państwowe – użyć swojej domniemanej bliskości z Donaldem Trumpem, żeby wyegzekwować tę decyzję"
– powiedział.
Stwierdził też, iż w tej kwestii "rząd swoje zrobił". - To znaczy wystosował uchwałę Rady Ministrów do władz amerykańskich, że jesteśmy gotowi tę bazę przyjąć i za nią zapłacić. Dodał, iż amerykańska baza obrony przeciwrakietowej w Redzikowie została otwarta w 2024 roku za rządów Donalda Tuska.
"Lans na trawniku"
W sobotnie popołudnie ponownie do kwestii bazy USA w Polsce odniósł się Przydacz. Podkreślił, że "zielone światło" "daje teraz przestrzeń do działań wykonawczych i podwykonawczych przez Rząd". Wspomniał też o "działaniach" - a właściwie ich braku - w tej kwestii szefa polskiej dyplomacji.
"Przy zerowej aktywności Ministra Spraw Zagranicznych w tej sprawie (lans na trawniku się nie liczy, obrażanie Amerykanów też nie pomagało), fakt uzyskania przychylności Białego Domu należy wiązać przede wszystkim z dobrą relacją Prezydenta K. Nawrockiego i Prezydenta D. Trumpa"
– oznajmił.
Chodzi o materiał, którzy szef MSZ wrzucił do sieci, odpowiadając na zarzuty, iż przedstawiciele rządu nie mają wejścia do Białego Domu. Nagranie Sikorskiego pochodziło z trawnika sprzed budnku.
"Będzie zmiana rządu"
W dalszej części wpisu Przydacz oświadczył, iż "martwi odwołanie wizyty p. W. Kosiniakowi-Kamyszowi w Pentagonie". - Miejmy nadzieję, że MON postara się bardziej o dobrą współpracę z Amerykanami. Może liczyć na wsparcie Kancelarii, ale implementowanie podjętej już decyzji oczywiście należeć będzie do strony rządowej, bo to ona ma tutaj odpowiednie instrumenty - napisał.
"Czas jest teraz. Nie stać nas na czekanie. Nawet jeśli wiemy, że w przyszłym roku będzie zmiana Rządu"
– dodał.
"Należy być ostrożnym"
Szef BPM stwierdził też, iż "trzeba też pilnować tej sprawy, bo już raz ta ekipa polityczna doprowadziła do wycofania się Amerykanów z ważnego projektu w Polsce". - 17 września 2009 r. ogłoszono zamknięcie projektu Tarczy Antyrakietowej. Jak wskazują ówcześni świadkowie przyczyną było m.in. sabotowanie działań prowadzony przez ówczesny Rząd - wskazał.
"Minister Spraw Zagranicznych chwalił się później w telewizji TVN, że to „Polska inicjowała reset z Rosją, zanim to zrobił prezydent Obama”. Należy więc być bardzo ostrożnym z takimi ludźmi. Dbajmy o Polskę i jej bezpieczeństwo"
– oświadczył.
Zielone światło z Białego Domu dla amerykańskiej bazy wojskowej w Polsce daje teraz przestrzeń do działań wykonawczych i podwykonawczych przez Rząd.
— Marcin Przydacz (@marcin_przydacz) October 3, 2026
Przy zerowej aktywności Ministra Spraw Zagranicznych w tej sprawie (lans na trawniku się nie liczy, obrażanie Amerykanów też nie… https://t.co/lb3HZKXzWs