Podczas poniedziałkowego briefingu prasowego w Hanoi, gdzie premier przebywa z oficjalną wizytą, został on zapytany, jak dalece brak nominacji ambasadorskiej w Wietnamie może utrudniać funkcjonowanie w tym kraju polskim przedsiębiorcom.
Szef rządu powiedział, że „fakt blokowania pełnych nominacji ambasadorskich dotyka też Hanoi”, w tym kierowniczkę polskiej placówki, która, jak przekonywał, świetnie przygotowała jego wizytę w Wietnamie, będąc „w trudniejszej sytuacji niż jej europejskie koleżanki i koledzy”.
Premier podkreślił, że w dyplomacji hierarchia ma znaczenie, a nie będąc ambasadorem „nie jest się w pierwszym rzędzie”.
- Polska jest bezwzględnie w pierwszym rzędzie, powiedziałbym na podium, jeśli chodzi o relacje z Wietnamem, a równocześnie, przez upór pana prezydenta, nasza pani ambasador ma o wiele trudniejsze warunki pracy niż jej koleżanki i koledzy – powiedział szef rządu. Podkreślił, że on sam może „jedynie ponowić apel” do prezydenta Nawrockiego ws. podpisania nominacji ambasadorskich.
Nie można brać państwa polskiego, polskiej dyplomacji, polskich interesów, w taką niewolę tylko dlatego, żeby zrealizować jakiś swój pomysł polityczny
– powiedział Tusk.
"Nie gubi się pan w kłamstwach?"
Na słowa szefa rządu zareagował szef Biura Polityki Międzynarodowej RP Marcin Przydacz. - Premier apeluje o rozwiązanie sporu o ambasadorów. Dobre sobie! - stwierdził.
"Porozumienie pomiędzy Pałacem Prezydenckim a MSZ zostało osiągnięte. ZABLOKOWAŁ je PREMIER nakazując MSZ zerwanie negocjacji. Bez słowa uzasadnienia. Wszyscy dyplomaci o tym wiedzą. Premier mówi więc de facto ma być spór i kłótnia. A dziś wychodzi i apeluje o porozumienie. Co to jest za człowiek?"
– oznajmił.
Przydacz zwrócił się też bezpośrednio do Tuska: "Nie gubi się Pan już w tych kłamstwach, Panie Premierze?".
Premier apeluje o rozwiązanie sporu o ambasadorów. Dobre sobie! Porozumienie pomiędzy Pałacem Prezydenckim a MSZ zostało osiągnięte. ZABLOKOWAŁ je PREMIER nakazując MSZ zerwanie negocjacji. Bez słowa uzasadnienia. Wszyscy dyplomaci o tym wiedzą. Premier mówi więc de facto ma być spór i kłótnia. A dziś wychodzi i apeluje o porozumienie. Co to jest za człowiek? Nie gubi się Pan już w tych kłamstwach, Panie Premierze?
— Marcin Przydacz (@marcin_przydacz) October 26, 2026
Spór trwa od dwóch lat
Od marca 2024 roku trwa spór na linii resort spraw zagraniczny - Pałac Prezydencki. To wtedy kierownictwo MSZ zdecydowało o zakończeniu misji ponad 50 ambasadorów oraz wycofaniu kilkunastu kandydatur przedstawionych wcześniej do akceptacji przez poprzednie władze resortu. Wywołało to sprzeciw ówczesnego prezydenta - Andrzeja Dudy.
Karol Nawrocki po objęciu urzędu utrzymał twarde stanowisko w tym sporze. Szczególnie wyraźnie sprzeciwia się nominacjom Bogdana Klicha, kierującego placówką w Waszyngtonie, oraz Ryszarda Schnepfa, pełniącego funkcję chargé d’affaires we Włoszech.
Jednak na początku 2026 roku wydawało się, że wielomiesięczny konflikt może wreszcie zostać zakończony. 26 stycznia Karol Nawrocki spotkał się w Pałacu Prezydenckim z Radosławem Sikorskim. Rozmowa trwała około półtorej godziny. Po spotkaniu przedstawiciele MSZ mówili o konstruktywnej atmosferze i sygnalizowali, że obie strony zbliżają się do kompromisu. Dzień później sam Sikorski przyznał, że dostrzega możliwość porozumienia z prezydentem w sprawie obsady ambasad.
Do przełomu jednak nie doszło. We wrześniu 2026 roku Karol Nawrocki ujawnił, że negocjacje były znacznie bardziej zaawansowane, niż wcześniej wynikało z oficjalnych komunikatów. Jak relacjonował, po kilku rundach rozmów z szefem MSZ oraz kontaktach prowadzonych przez współpracowników obu stron udało się wypracować konkretne, spisane porozumienie dotyczące rozwiązania sporu.
Ustalenia nigdy nie zostały jednak wcielone w życie. Prezydent Nawrocki wskazał wówczas, że blokada nie pojawiła się po stronie Radosława Sikorskiego, lecz na wyższym szczeblu rządowym. Mówił, że "jakiś ze zwierzchników ministra Sikorskiego" zdecydował, iż wypracowane ustalenia nie zostaną zrealizowane. Prezydent nie wymienił w tym zdaniu Donalda Tuska z nazwiska, jednak później jego rzecznik Rafał Leśkiewicz wskazał premiera już bezpośrednio.