Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Nerwowość, policja i... prokurator na telefon. Co działo się w Trybunale Konstytucyjnym?

Nerwowość osób, które nie złożyły ślubowania wobec prezydenta, a także... prokurator na telefon - tak wyglądała nocna wizyta Karola Nawrockiego w Trybunale Konstytucyjnym. Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki zdradził, co działo się wewnątrz gmachu przy alei Szucha.

Prezydent Karol Nawrocki w nocy z piątku na sobotę przybył do siedziby Trybunału Konstytucyjnego obstawionej przez kordony policji. W drzwiach budynku doszło do próby siłowego zatrzymania Karola Nawrockiego przez osoby wybrane przez Sejm do TK - Annę Korwin-Piotrowską oraz Krystiana Markiewicza.

Prezydent wszedł jednak do Trybunału, choć skończyło się rozciągniętą marynarką i urwanym guzikiem.

Policja wiedziała o wizycie prezydenta

Czy policja była poinformowana o tym, że przyjedzie prezydent? "Oczywiście, że wiedzieli" - odpowiedział Bogucki. Mimo to, policja nie rozstąpiła się i prezydent musiał przechodzić przy płocie. Co było dalej?

- Później policja zaczęła się rozsuwać, było tam dużo pań bardzo młodych ustawionych, przestraszonych całą tą sytuacją - mówił Bogucki. - Prezydent przechodzi, mi się też udaje przejść, trafiamy pod drzwi Trybunału...

Prezydent uznał zgodnie z prawem, że nie jest gospodarzem w tym miejscu, w tym miejscu gospodarzami są sędziowie, prezes i wiceprezes. Celem pana prezydenta było wprowadzenie organu konstytucyjnego, legalnie urzędującego wiceprezesa. To się ostatecznie udało. Wyszedłem po pana wiceprezesa, policja na moją prośbę się rozsunęła i udało się pana Sochańskiego wprowadzić do Trybunału, później do gabinetu, tam były też rozmowy. To jest partner dla pana prezydenta. Między konstytucyjnymi organami, a nie ludzie, którzy nigdy nie złożyli ślubowania

– powiedział Bogucki.

"A pan Berek to przykra postać w ogóle. Miał opinię dobrego prawnika, trzymającego się zasad, a wszedł w politykę najbrudniejszą, jaką zaproponował Donald Tusk. Widziałem wielką nerwowość osób, które nie ślubowały wobec prezydenta" - dodał szef Kancelarii Prezydenta.

Prokurator na telefon

Zbigniew Bogucki potwierdził też to, o czym pisał w piątek portal Niezalezna.pl. W gmachu TK pojawił się... prokurator Andrzej Piaseczny.

W pewnym momencie pan Berek uznał, że musi wezwać prokuratora. Nie wiem, jak to jest, że można wezwać prokuratora na telefon. Przyjeżdża ten prokurator, który prowadzi sprawy, Piaseczny się nazywa i zaczyna grozić osobom, które tam są, również mi, że będę zatrzymany, bo nie mam immunitetu. Z uwagi na to, że była tam Służba Ochrony Państwa, do tego nie doszło. Ostatecznie zabrakło mu odwagi i determinacji

– mówił szef KPRP.

Źródło: Telewizja Republika

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka