W piątek wieczorem grupa osób, w tym kandydaci na sędziów TK wybrani przez Sejm, w eskorcie policji weszła do siedziby Trybunału, nie wpuszczając prezesa Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego.
W reakcji na wydarzenia prezydent Karol Nawrocki przerwał podróż do Senegalu i wrócił do Warszawy. Po rozmowach z przedstawicielami wymiaru sprawiedliwości, tuż po północy udał się do siedziby TK.
Głowie państwa utrudniano wejście. W drzwiach doszło do próby siłowego zatrzymania go przez Annę Korwin-Piotrowską i Krystiana Markiewicza. Ostatecznie prezydent dostał się do budynku.
Uzurpatorka się żali
W sobotę do sytuacji Korwin-Piotrowska odniosła się na antenie TVN24. - Dostrzegłam, że pan prezydent nie ma zamiaru się zatrzymać, wręcz przeciwnie. Z pewnością siebie, impetem, starał się staranować mnie z przodu i całą grupę sędziów, z którymi staliśmy razem przed wejściem do Trybunału - mówiła.
Zdaniem Korwin-Piotrowskiej, ze strony prezydenta „nie było najmniejszej woli”, aby porozmawiać z sędziami. - Prezydent staranował nas, wszedł do holu, zaczął krzyczeć do nas, że „nie mamy prawa tu przebywać, nie jesteśmy sędziami Trybunału Konstytucyjnego”. Następnie wszyscy udali się schodami do góry - relacjonowała.
"Próba uniknięcia odpowiedzialności"
PAP poprosiła o komentarz dot. wypowiedzi Korwin-Piotrowskiej rzecznika prezydenta Rafała Leśkiewicza. „Wczoraj wieczorem została naruszona nietykalność Pana Prezydenta” - odpowiedział PAP Leśkiewicz. Jego zdaniem „uzurpatorzy próbowali uniemożliwić wejście do Trybunału Konstytucyjnego Prezydentowi RP”.
Według Leśkiewicza Korwin-Piotrowska nie jest sędzią TK, a jej wypowiedź to „rozpaczliwa próba uniknięcia odpowiedzialności karnej”.
„Korwin - Piotrowska przebywa w budynku Trybunału bez podstawy prawnej"
– ocenił.