Komorowski tłumaczył, że orędzie to jedna z metod komunikowania się prezydenta ze społeczeństwem, służąca informowaniu obywateli o ważnych decyzjach i sprawach ogólnonarodowych. Jego zdaniem czwartkowe wystąpienie Nawrockiego tej definicji nie spełniało. – To wystąpienie pana prezydenta było skierowane do własnych wyborców – ocenił.
Prowadząca zauważyła, że wystąpienie trwało około 10 minut. – To kwestia gustu, kwestia wyczucia – odpowiedział Komorowski.
Były prezydent zwrócił uwagę na słowa prezydenta Nawrockiego o ogromnych napięciach w budżecie, rosnącym zadłużeniu i deficycie. Jak sam stwierdził, nie będzie startował w wyborach, więc może pozwolić sobie na szczerość.
– Ja bym raczej marzył o tym, żeby pan prezydent z premierem mieli odwagę powiedzieć kierowcom: kochani, nie stać nas na finansowanie niższej ceny. Ale to oczywiście fantazja z mojej strony – stwierdził Komorowski.
W czwartkowym orędziu Nawrocki ogłosił, że podpisał rządową ustawę o podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych, z którego ma być finansowany pakiet obniżający ceny na stacjach. Zapowiedział jednocześnie skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego i zażądał od rządu natychmiastowych obniżek do poziomu 5,19 zł za litr, obiecanego w kampanii wyborczej przez Donalda Tuska. Ceny spadły, ale nie do obiecanego przez premiera poziomu.