W minioną sobotę demonstracje w całej Francji, które miały być zwołane rzekomo w proteście przeciwko rosnącym kosztom życia i sytuacji w edukacji, przerodziły się w ogromne zamieszki. Brały w nich udział w dużej mierze osoby pochodzenia migranckiego, ogromną część wandali stanowiły osoby czarnoskóre. Do radykalizmu wzywali zwolennicy Palestyny i środowiska skrajnie lewicowe, m.in. antifa i komuniści, którzy sugerowali również, że to francuska władza jest problemem, a nie osoby dokonujące przestępstw na ulicach miast.
Des véhicules de police sont prises pour cible par la foule dans le secteur République à Paris. #Paris #17octobre https://t.co/yMReav1Tie
— Luc Auffret (@LucAuffret) October 17, 2026
Sprawcy atakowali budynki publiczne, plądrowali sklepy i punkty handlowe, a także brutalnie atakowali właścicieli sklepów, którzy bronili swojego dobytku. Do starć z policją i prób grabieży doszło następnie w niedzielę w Paryżu i Marsylii; oddziały policji nie wszędzie zdołały powstrzymać te ataki. Zatrzymano ponad 2,5 tys. osób.
Obrazki z Francji wstrząsnęły również polską opinią publiczną. Wskazywano na rosnące zagrożenie migracją.
PARIS LOOKS LIKE A WAR ZONE THIS MORNING. Burned-out cars. Debris everywhere. Luxury stores with smashed windows. Monuments tagged. People walking past the wreckage like it’s normal. This is what walking through the city looks like on October 18th after last night’s “protests.” This is what happens when a country imports millions who refuse to assimilate, ignores the crime that follows, and then pretends the resulting chaos is just “economic frustration.” It ended with hundreds of shops looted, cars torched, and streets looking like a battlefield. Over 1,800 arrested. France chose open borders over order. Now its capital looks like this. — TONY™ (@TONYxTWO) October 19, 2026
"Przeciwko złej sytuacji szkół"
Jednak będąca w koalicji rządowej Partia Zieloni sprawę widzi zupełnie inaczej. We wtorek na oficjalnym profilu ugrupowania na Facebooku napisano, że "protesty we Francji nie mają nic wspólnego z imigrantami" i "rozpoczęły się w szkołach".
Uczniowie i uczennice wyszli na ulice, żeby sprzeciwić się przepełnionym klasom i ogólnej złej sytuacji szkół. Później dołączyły kolejne grupy społeczne, wskazujące na rosnące koszty życia, paliw, kryzys mieszkaniowy i pogorszenie stanu usług publicznych. To przede wszystkim protesty młodego pokolenia, które domaga się zmian, aby móc normalnie żyć.
– czytamy. Partia oceniła, że "prawica jak zawsze wykorzystuje każdą sytuacją, żeby siać dezinformację i budować kapitał polityczny na imigranckiej nagonce". Dodano: "Murem za rozczarowanym młodym pokoleniem".
Urszula Zielińska z Partii Zieloni pełni funkcję wiceministra klimatu w rządzie Donalda Tuska.