Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Groza w szkołach - Nowacka obwinia prezydenta Nawrockiego. W sieci zawrzało. "Policja działała bezprawnie?"

Barbara Nowacka, minister edukacji narodowej, stwierdziła, że prezydent Karol Nawrocki, zawetował też – w ustawie o prawach i obowiązkach ucznia – prawo do odebrania uczniowi niebezpiecznych przedmiotów. - Nowacka próbuje nas przekonać, że do odebrania dziecku noża potrzebna jest ustawa. Niestety Barbara Nowacka nie jest trollicą z Silnych Razem tylko ministrem edukacji który odpowiada za bezpieczeństwo i przyszłość młodych ludzi - zauważył poseł Janusz Cieszyński. Wpisu Nowackiej próbowali bronić i MEN, i Katarzyna Kotula, ale chyba nie była ta skuteczna obrona.

W związku z atakami w szkołach na Mazowszu, rosnącą falą obaw wśród rodziców i samorządowców, rząd próbuje narracyjnie zrzucić odpowiedzialność na prezydenta Karola Nawrockiego, zarzucając mu weto ws. ustawy stanowiącej rozszerzoną implementację unijnego aktu o usługach cyfrowych.

Prezydent w swoim wecie do ustawy wskazywał na procedury dotyczące decyzji administracyjnych uprawnionych organów, funkcjonowanie rejestru domen internetowych oraz zaufanych podmiotów sygnalizujących.

- My dzisiaj nie możemy zablokować treści, tylko musimy się zwracać do sądu z uprzejmą prośbą do właściciela platformy, czy dysponenta daną platformą (...). Gdyby dzisiaj ten młodociany nożownik, transmitował zbrodnię w internecie, to nie moglibyśmy tej treści zablokować, ponieważ nie dostaliśmy tego narzędzia prawnego do ręki - powiedział po zbrodni w szkole pod Wyszkowem szef rządu Donald Tusk.

W czwartek Sejm uchwalił nową ustawę pozwalającą na blokowanie nielegalnych treści w internecie.

Dziś Barbara Nowacka, minister edukacji, stwierdziła, że "prezydent (…) zawetował też – w ustawie o prawach i obowiązkach ucznia – prawo do odebrania uczniowi niebezpiecznych przedmiotów". Prezydent ogłosił to weto na początku lipca 2026 r.

Nowacka dowodzi, że zgodnie z zawetowaną ustawą "uczniowi mogą być odebrane przedmioty osobiste, których posiadanie (…)zagraża bezpieczeństwu ucznia lub innych osób lub narusza zasady bezpieczeństwa obowiązujące w tej szkole lub placówce".

Wpis Nowackiej wywołał serię komentarzy.

- Proszę się zabrać do pracy i zadbać o bezpieczeństwo uczniów, a nie szukać pretekstów do atakowania prezydenta

- wskazała była premier, europoseł Beata Szydło.

Internauci wskazali, że mimo tego dziś policja odebrała częściom uczniów noże i inne niebezpieczne przedmioty.

- Barbara Nowacka próbuje nas przekonać, że do odebrania dziecku noża potrzebna jest ustawa. Niestety Barbara Nowacka nie jest trollicą z Silnych Razem tylko ministrem edukacji, który odpowiada za bezpieczeństwo i przyszłość młodych ludzi

- stwierdził były minister cyfryzacji, Janusz Cieszyński.

Na ten wpis zareagowała Nowacka, wskazując, że chodzi o pojęcie "znacznie szersze niż nóż". Cieszyński odpowiedział na jej ripostę.

W sukurs Nowackiej pospieszyła Katarzyna Kotula, tłumacząc, że obecnie prawa do odebrania niebezpiecznych przedmiotów uczniów nie mają nauczyciele.

Wpis szefowej musiał "doprecyzować" także sam resort edukacji.

- Nauczyciele i dyrektorzy mieli mieć od tego roku szkolnego ustawową i wyrażoną wprost możliwość odbierania uczniowi przedmiotów niebezpiecznych. Teraz mogą to robić tylko służby państwowe, w tym policja - czytamy we wpisie MEN.

Aczkolwiek takie możliwości wciąż mają - w obliczu bezpośredniego zagrożenia, o czym wspomniała nawet wcześniej Kotula.
 

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka