Czemu też ustępujący rząd RFN głośno nie potępia regularnie podpalanych domów azylantów w tym kraju? I dlaczego skala przestępstw na tle rasowym jest tam setki razy większa niż w Polsce? Źle się dzieje i we Francji, gdzie antysemicka przemoc jest niemal codziennością. Ogranicza się tam prawa pracownicze, stan wyjątkowy realnie wciąż trwa, władza rządzi za pomocą dekretów.
A jest bezbronna, gdy w Alzacji naziści podpalają pozostałości niemieckiego obozu koncentracyjnego Natzweiler-Struthof! Martwię się tym wszystkim bardzo. Także tym, że ojczyzna pana Verhofstadta nie rozliczyła się ze swoją przeszłością: człowiek rzucający oszczerstwa o Polakach nazistach nie chce pamiętać, że jego rodacy kolaborujący z Niemcami Hitlera wystawiali dywizje SS i mordowali Polaków. Czy nie trzeba o tym w końcu porozmawiać na szczeblu UE?