Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Ryszard Czarnecki,
10.09.2020 18:00

Z prawdą na bakier jak świat długi i szeroki

„Politycy to kłamcy” – słyszymy. Albo też: „Nie wierzę politykom, bo nic tylko kłamią”. Jakoś tak się składa, że w wielu krajach przypisuje się politykom używanie kłamstwa jako oczywistej metody uprawiania polityki. Można by rzec, że kłamstwo to druga natura polityka. Ale czy rzeczywiście tak jest, że problem mijania się z prawdą dotyczy tylko tej grupy społecznej i zawodowej?

Nie będę analizował, czy politycy kłamią częściej niż fryzjerzy, szewcy, kierowcy autobusów, naukowcy czy aktorzy. Tego nie wiem. Przypisywanie złych cech tylko jednej grupie zawodowej bywa próbą wybielania siebie czy własnego środowiska. To stara sztuczka.

Z mądrości synów i córek Albionu

Patrząc na problem kłamstwa w życiu publicznym i prywatnym z anglosaskim dystansem, można zacytować przysłowie popularne w kraju, w którym się urodziłem – Wielkiej Brytanii. Anglicy mawiają: „Nie zadawaj pytań, a nie usłyszysz kłamstw”. Zwracam uwagę, że powiedzenie to odnosi się nie tylko do polityków, lecz generalnie do synów i córek Albionu, obywateli Jej Królewskiej Mości.

Będąc przy ludowych mądrościach znanych w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, warto tutaj dodać jeszcze jedno, które, jak sądzę, można cytować pod każdą szerokością geograficzną. Oto ono: „Plotki i kłamstwa kroczą w jednej parze”.

Nie będę cytował więcej angielskich przysłów, ale zacytuję wielkiego angielskiego pisarza, malarza, muzyka, myśliciela i podróżnika z XVII w., Samuela Butlera, który ze swoistym, angielskim właśnie, poczuciem humoru napisał: „Nie mam nic przeciwko kłamstwom, ale nie znoszę nieścisłości”. Cóż, ten stoicki dystans typowy dla Brytyjczyków czasem pozwala celniej ująć wiele rzeczy i spraw. Celniej niż namiętne tyrady przeciwko amoralności kłamstwa.

Skoro cytowałem już angielskie przysłowia i pisarza Anglika, to czas na zacytowanie – no cóż, pozostańmy w klimacie londyńskiej mgły – brytyjskiego polityka. I tak oto Denis Winston Healey, czyli baron Healey, działacz Partii Pracy i minister w rządach dwóch premierów, Harolda Wilsona i Jamesa Callaghana, ostro krytykując Iron Lady – premier JKM Thatcher – powiedział niegdyś z angielską flegmą i dowcipną ironią: „Ja nie oskarżam pani Margaret Thatcher o kłamstwo. Ja tylko stwierdzam, że charakteryzuje się, jak to nazywają, selektywną amnezją”.

Amerykański realizm wobec kłamstwa

Kontynuując temat kłamstw i pozostając w anglosaskich klimatach, zacytuję tym razem amerykańskiego poetę i słynnego oratora Ralpha Waldo Emersona. Ten zwolennik demokratycznego idealizmu i wyznawca idealizmu – jak Platon i św. Augustyn – powiedział kiedyś przekornie: „Bez kłamstw ludzkość by zginęła z rozpaczy i znudzenia”. Oczywiście proszę nie uznawać tego za sankcjonowanie kłamstwa. Jako żywo – nie! Jednak Emerson, autor przemówienia zatytułowanego „Uczony amerykański”, nazywanego – w nawiązaniu do deklaracji niepodległości USA – intelektualną deklaracją niepodległości, miał do kłamstwa stosunek przekornie pragmatyczny, a nie moralnie potępieńczy. Powiedział on bowiem tylko tyle, że kłamstwo obok wielu „plusów ujemnych” ma też takie drobne „plusy dodatnie”.

Sięgnijmy jeszcze do bardzo znanego powiedzenia (też) pisarza, którego książki czytał chyba każdy z nas. Mowa o Marku Twainie (prawdziwe nazwisko: Samuel Langhorne Clemens), żyjącym, podobnie jak Emerson, w XIX w. (i na początku XX). Stwierdził on kiedyś, że „są trzy rodzaje kłamstw: zwyczajne kłamstwa, cholerne łgarstwa i statystyki”.  

Dobroczynne kłamstwo w Galii

Zostawmy Wielką Brytanię i jej byłą kolonię Stany Zjednoczone Ameryki. Przenieśmy się za kanał La Manche (przez Brytyjczyków zwany z uporem English Channel, czyli Kanałem Angielskim), na Stary Kontynent. Oto słynny francuski pisarz Anatol France (prawdziwe nazwisko: Jacques Anatole Thibault) ujął rzecz następująco: „Tylko kobiety i lekarze wiedzą, jak bardzo potrzebne i dobroczynne jest kłamstwo”. Dzisiaj pewnie ten poczytny francuski literat byłby uznany za gbura i seksistę, bo jakże tak można pozycjonować kobiety…

Zostawmy jednak współczesne obsesje, bo jest ich tyle, że ich opis przekroczyłby, i to znacznie, ramy nie tylko tego artykułu, ale wszystkie szpalty dzisiejszego wydania „Gazety Polskiej Codziennie”. Wracając do powiedzeń, bon motów i przysłów o kłamstwie, proponuję całkowitą zmianę klimatu. Już nie europejski, nie amerykański, nie transatlantycki, tylko… arabski.

Arabskie właśnie przysłowie mówi: „Dzięki kłamstwu zjesz obiad, ale nie zjesz już kolacji”.
A teraz historyczna chwila, bo Czarnecki zacytuje… Mahometa! Spokojnie, tylko dwa razy. Oto co powiedział religijny i intelektualny punkt odniesienia dla wyznawców islamu: „Nie jest kłamcą ten, kto kłamie, by ulepszyć związki między ludźmi, by wypowiadać dobre słowa i szerzyć dobro”. To dość niesamowite stwierdzenie, mówiące wprost, że kłamać, owszem, można, jeśli to służy – zdaniem kłamcy – wyższym celom. To taka muzułmańska wersja słów króla Henryka IV Burbona, iż „Paryż wart jest mszy”. Usprawiedliwienie kłamstwa przez wyznawców islamu, jeśli to ma im służyć, to mocna rzecz. Mogą nieco łagodzić ją inne słowa Mahometa, gdy mówił, że: „największą zdradę popełniasz wtedy, gdy mówisz bliźniemu kłamstwa, w które on szczerze wierzy”.

Żydowskie maksymy i polska mądrość

Przejdźmy na religijne i kulturowe antypody, zacytuję teraz żydowską maksymę odnośnie do kłamania. Oto ona: „Możesz przejść długą drogę kłamstwa, ale nigdy z powrotem”. Ta ciekawa życiowo mądrość uzupełniana jest też inną mądrością funkcjonującą wśród naszych starszych braci w wierze: „Czego twe oczy nie widziały, niech twój język nie wymyśla”. Widać, że owa maksyma ma długą brodę, funkcjonuje pewnie całe dekady i stulecia. W czasach współczesnych, w dobie fake newsów i kłamstewek „ekspertów” i „polityków”, którzy nie tylko kłamią, choć nie widzieli, lecz także kłamią, bo nic nie wiedzą, wydaje się staroświecka.

A skoro mówimy już o czasach współczesnych, multiplikujących kłamstwa poprzez media społecznościowe – jak nigdy dotąd w historii! – to zakończmy, jak Pan Bóg przykazał, polskim akcentem. Będzie to cytat naszego człowieka pióra. Stanisław Jerzy Lec, który umiał lapidarnie podsumować różne zjawiska, napisał kiedyś ironicznie: „Po prostu wierzyć się nie chce, że kłamstwo istniało przed wynalezieniem druku”.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane