Oczywiście nie od razu Kraków zbudowano: zapewne najpierw kibice pojawią się na otwartych stadionach, a więc na zawodach żużlowych i meczach piłki nożnej. Jednak poza publicznością na stadionach zabiegałem o widzów w halach – pod kątem siatkówki, w której działam, oraz innych sportów zespołowych. Sezon siatkarski rusza z początkiem września, więc jest dużo czasu. Dzięki sprawności polskiego państwa, w tym funkcjonowania – świetnego w porównaniu z innymi krajami – służb medycznych oraz sanitarnych, i w wielkiej mierze opanowaniu pandemii będzie możliwe stopniowe dopuszczanie widzów do udziału w widowiskach sportowych. Bez nich tracą one – poza wymiarem telewizyjnym i sponsorskim – sens. Widać, że nasze państwo przy pełnym wsparciu zachowującego samodyscyplinę społeczeństwa wygrywa pierwszy, może najtrudniejszy, etap wojny z COVID-19. Inaczej jest w wielu krajach Europy czy w USA. Możemy być z tego dumni jako Polacy, a polscy kibice, w tym ja, pewnie wcześniej od kibiców w innych krajach będą mogli cieszyć się z dopingowania swoich.
Wraca normalność
Komunikat ogłoszony w mediach po moim spotkaniu z premierem Mateuszem Morawieckim jest jasny: do polskiego sportu wracają kibice, a więc wraca normalność.