Zwłaszcza że w PE poszczególne delegacje narodowe czy partyjne głosują „stadnie”, bo wcześniej mają to rozpisane na tzw. ściądze do głosowań. Głosowania w feralny wtorek trwały bardzo krótko, ok. 20 minut, trudno więc mówić o zmęczeniu. Europosłowie PiS zagłosowali jak jeden mąż, zgodnie z interesem Polski. Czyżby PO z PSL przysnęły akurat w takim kluczowym momencie? Przecież było to nie tylko najważniejsze głosowanie tego dnia, tej sesji w maju, ale jedno z najważniejszych w tym roku! Dlaczego zwlekali dobę z formalnym wnioskiem o reasumpcję? Pytań jest więcej. Gdy przypomnimy inne ich głosowania – w Sejmie RP czy PE – nasuwa się nam słowo „recydywa”.
Pomyłka czy…
Errare humanum est – na użytek polityków PO przetłumaczę: błądzenie jest rzeczą ludzką. To prawda, ale gdy mylą się pojedyncze osoby. W takie pomyłki jestem skłonny uwierzyć. Gdy jednak w kluczowym głosowaniu dotyczącym polskich interesów gospodarczych myli się kilkunastu polityków totalnej opozycji, w tym jej liderzy, m.in. szef delegacji PO w Parlamencie Europejskim, były minister przekształceń własnościowych Janusz Lewandowski czy były premier Jerzy Buzek, to jakoś trudno mi w pomyłkę uwierzyć.