Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jerzy Lubach,
29.05.2019 18:05

Ukraiński barszcz Mister Cooka

A kto to taki? Jakiś słynny kuchmistrz? Nie, to jedno z poprzednich wcieleń nowego prezydenta dużego, strategicznie położonego państwa, które prowadzi wojnę ze światowym mocarstwem w obronie integralności swoich granic – naszego sąsiada, Ukrainy.

Zaprzysiężenie na prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, showmana i komika, który zebrał 75 proc. głosów w wyborach, nastręcza sporo problemów komentatorom. W odróżnieniu bowiem od innego znanego aktora Ronalda Reagana zajmował się on dotychczas wszystkim, ale nie pracą na stanowiskach państwowych. Przez lata np. prowadził w telewizji swojego protektora, oligarchy Ihora Kołomojskiego, niezwykle popularny na Ukrainie program kulinarny „Mister Cook”.

„Kwartał 95”, czyli komanda Zełenskiego

Czy uwielbienie publiczności telewizyjnej jest wystarczającym mandatem do rządzenia państwem? Okazało się, że tak.
A zatem należy jak najpoważniej podejść do działań administracji prezydenckiej Zełenskiego, która już podjęła pierwsze kroki. Sama administracja wygląda ciekawie, bo w znacznej części składa się z drużyny Zełenskiego, z którą rozpoczynał karierę w show-biznesie pod marką „KWN” – jedynej telewizyjnej imprezy z czasów sowieckich do dziś bijącej rekordy oglądalności nie tylko w Rosji, lecz także na całej przestrzeni postsowieckiej dzięki powszechnej nadal znajomości języka rosyjskiego.

I oto sześciu z dziewięciu nominowanych wysokich urzędników państwowych pochodzi z kaweenowskiej komandy Zełenskiego „Kwartał 95”, w tym jeden był scenarzystą serialu „Sługa narodu”, który utorował mu drogę do najwyższego stanowiska. Jeszcze ciekawsza jest inna postać z tej szóstki, nowy szef administracji prezydenta Andrij Bohdan – wieloletni prawnik i doradca oligarchy Kołomojskiego, któremu Zełenski zawdzięcza karierę polityczną. I to właśnie Bohdan ogłosił 21 maja prezydencki plan rozwiązania konfliktu na Donbasie, nie wykluczając referendum w sprawie pokojowego porozumienia z Rosją. Prezydent chce, by decyzji wywołującej kontrowersje w społeczeństwie nie podejmowali tylko politycy, lecz „sami ludzie, by samo społeczeństwo postanowiło, czy te lub inne decyzje są właściwe”.

Deklaracja w sprawie Donbasu

Współbrzmi to z wygłoszoną dzień wcześniej mową inauguracyjną Zełenskiego, który ogłosił, że najważniejszym zadaniem jest obecnie zakończenie wojny na Donbasie. „Jestem gotów stracić popularność, notowania. Jestem gotów stracić stanowisko, byle tylko nastał pokój” – deklarował, zaznaczając, że ma się to stać bez utraty terytorium.

Jak ma zamiar wyegzekwować to od Rosji, nie powiedział. Wiadomo natomiast, że pierwszym krokiem podjętym przez nową administrację są rozmowy o wymianie jeńców jako znaku dobrej woli w rozwiązaniu konfliktu. O tym, że mimo tej pokojowej retoryki, trafiającej do znękanych już wojną Ukraińców, Zełenski zachowuje realizm w oglądzie sytuacji, świadczy inna znacząca nominacja: na szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy prezydent powołał gen. Rusłana Chomczaka, bohatera wojny na Donbasie, który w 2014 r. wyprowadził oddziały z rosyjskiego kotła, a w 2016 r. sprawował dowództwo nad całością sił operacji antyterrorystycznej oraz pełnił funkcję zastępcy dowódcy sił lądowych. Nominacja ta wskazuje, że dotychczasowa polityka wzmacniania armii i bardziej zdecydowanych działań wojennych będzie kontynuowana.

Współpraca energetyczna z Polską, LNG i Nord Stream 2

O trzeźwym spojrzeniu Zełeńskiego na kluczowe problemy świadczy także jego spotkanie z amerykańskim ministrem ds. energii Rickiem Perrym, który przybył do Kijowa na inaugaurację nowej prezydentury. Zwłaszcza że może to pośrednio świadczyć o nowym, nieobciążonym resentymentami podejściu Ukrainy do współpracy z Polską. Rzecz dotyczy kwestii gazowych. Jak podają oficjalne źródła, podczas spotkania, w którym uczestniczył także szef ukraińskiego Naftohazu, omawiano projekt uruchomienia stałego szlaku importowania amerykańskiego gazu skroplonego (LNG) na Ukrainę poprzez polski terminal gazowy.

Trzeba przypomnieć, że ukraiński kontrakt na tranzyt rosyjskiego gazu do Europy kończy się 31 grudnia 2019 r., a Rosja nie złożyła dotychczas propozycji jego przedłużenia, mimo że na trójstronnych rozmowach z Ukrainą i UE na początku br. taki zamiar deklarowała. Tymczasem zyski Ukrainy za usługi tranzytowe stanowiły niebagatelną dla budżetu państwa kwotę 3 mld dol. Możliwość nieprzedłużenia kontraktu dałoby Rosji jak najszybsze dokończenie drugiego gazociągu Nord Stream. W tym kontekście niezwykle ważne jest kijowskie oświadczenie Ricka Perry’ego, że Biały Dom przygotowuje cały pakiet dotkliwych sankcji wobec firm zaangażowanych w projekt gazociągu Nord Stream 2, które mają wejść w życie w nieodległej przyszłości. Jeśliby to się rzeczywiście stało, współpraca energetyczna Ukrainy z Polską nabrałaby zupełnie nowego wymiaru, co niewątpliwie odbiłoby się pozytywnie nie tylko w tej dziedzinie. Wystarczy przypomnieć, jak szybko i radykalnie poprawiły się przez dziesięciolecia niezbyt ciepłe stosunki między Litwą a Polską po uruchomieniu pełnych mocy produkcyjnych rafinerii w Możejkach.

Żydowskie pochodzenie Zełenskiego i co z tego wynika

Jest jeszcze jeden ciekawy aspekt wyboru Zełenskiego na głowę państwa ukraińskiego, najczęściej pomijany przez zachodnich komentatorów ze względu na ich kiepską orientację w historii Europy Wschodniej, chodzi mianowicie o jego żydowskie pochodzenie. Nawet w Polsce mało kto wie o tym, że ulubionym chłopcem do bicia dla Żydów na całym świecie, a później Izraela, była Ukraina.
To wszak w reakcji na masowe pogromy Żydów na Ukrainie został założony w 1906 r. dziś tak wpływowy American Jewish Committee (ACJ), obecnie tak nachalnie domagający się rekompensat od Polski. A że Ukraina stanowiła wtedy część imperium rosyjskiego, pogromy inspirowane zaś były przez carskie władze ręka w rękę z rosyjską „patriotyczną” Czarną Sotnią i moskiewską Cerkwią – jakoś uchodziło uwagi świata. Apogeum tych oskarżeń zbiegło się dziwnym trafem z powstaniem pierwszego niepodległego państwa ukraińskiego w 1918 r. i do dziś w Izraelu 1919 jest w podręcznikach historii nazywany rokiem petlurowskich pogromów.

Kiedy w 1998 r. realizowałem film dokumentalny „Trudne braterstwo” o polsko‑ukraińskim sojuszu w 1920 r. przeciw agresji bolszewickiej Rosji, dotarliśmy do ujawnianych stopniowo sowieckich archiwów, z których jednoznacznie wynikało, że 90 proc. pogromów Żydów na terenie Ukrainy dopuścili się… Rosjanie, niemal po równo biali i czerwoni!

Mimo to zabójca Symona Petlury w 1926 r. – wówczas już przebywającego na emigracji w Paryżu szefa ukraińskiego rządu emigracyjnego i czołowego działacza antykomunistycznej organizacji „Prometeusz” założonej z inicjatywy marszałka Józefa Piłsudskiego – niejaki Salomon Szwarcbard został przez francuski sąd uniewinniony (!), gdyż jego czyn stanowił wedle opinii publicznej sprawiedliwą odpłatę za pogromy na Żydach dokonane przez wojska petlurowskie. Czy trzeba dodawać, iż ów patriota żydowski był kadrowym agentem sowieckiego NKWD?

Wybranie na prezydenta Ukrainy człowieka pochodzenia żydowskiego zadaje kłam rzekomemu wypitemu z mlekiem matki (skąd my to znamy?) ukraińskiemu antysemityzmowi, tym bardziej że jego protektor Kołomojski nie jest jakimś tam szeregowym Żydem, lecz od 2008 r. pełni funkcję przewodniczącego Zjednoczonej Wspólnoty Żydowskiej na Ukrainie. To zaś świadczy o tym, że rozczarowani dotychczasowymi przywódcami odrodzonego państwa Ukraińcy chcą czegoś radykalnie odmiennego.

Ukraiński barszcz tym się różni od naszego, że ma mnóstwo składników, ale tak samo wymaga mistrzowskiego wykonania, by zaspokoić wybujałe apetyty. Czy Mister Cook Zełenski poradzi sobie z tym zadaniem?

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej