Narastający konflikt z Grecją, grożący już starciem militarnym, stawia na porządku dziennym kwestię pozostawania Turcji w NATO. Osobliwy to sojusznik, który niszczy sprzyjających chrześcijanom Kurdów ramię w ramię z dyktatorem Syrii wspieranym przez Rosję, od tejże Rosji kupuje systemy antyrakietowe i szantażuje Europę kolejnym najazdem imigrantów, bezcześci najstarszą chrześcijańską świątynię Hagia Sophia. Zamiast promować w europejskich telewizjach propagandowy turecki serial o sułtanie Sulejmanie Wspaniałym, może warto przypomnieć Erdoğanowi marny los jego idola, który zginął podczas trzeciej wyprawy na Węgry, pierwszej próby podboju Europy już w XVI w. 40 lat wcześniej w wojnie obronnej z wojskami Sulejmana poległ król Węgier Ludwik Jagiellończyk. Po czyjej mamy być dziś stronie?
Sulejman Nie-Wspaniały
12 września minęło 337 lat od wiktorii wiedeńskiej, kiedy to wojska pod dowództwem króla Jana III Sobieskiego rozgromiły oblegającą Wiedeń armię Imperium Osmańskiego, ratując Europę przed zalewem islamu. Dziś to niepoprawne politycznie, ale skłania do refleksji nad działalnością współczesnego sułtana Turcji, prezydenta Erdoğana.