Tu raczej nie będzie takiego oburzenia ani protestów, jak przy okazji poprzedniej rosyjskiej ustawy – o tzw. agentach zagranicznych, bo Gruzini mają sceptyczny stosunek do LGBT. Tyle że, jak pokazuje przykład z Moskwy, taki projekt to po prostu kolejne narzędzie represji wobec w ogóle całej opozycji i wszystkich, którzy choć trochę nie podobają się władzy. Generalnie rządzące Gruzińskie Marzenie coraz bardziej pcha kraj w kierunku Rosji – już mówi się o nawiązaniu relacji dyplomatycznych z Moskwą, mimo że okupuje ona 1/3 terytorium kraju. Towarzyszy temu antyzachodnia propaganda rządowa. Tymczasem jesienią w Gruzji czekają nas wybory parlamentarne. Tak się składa, że piłkarze gruzińscy, z największą gwiazdą Chwiczą Kwaracchelią na czele, są zdecydowanymi krytykami rządu. Już mają w Gruzji status specjalny, zwłaszcza że politycy nie mają żadnego autorytetu, więc ten głos może zaważyć na wyniku. I nie pozbawi ich go nawet porażka na Euro 2024 po walce z Hiszpanią.
Sukces Gruzji na Euro 2024 a polityka
Wprost niewiarygodny sukces Gruzji na Euro 2024 na pewno będzie miał przełożenie na politykę w tym kraju. Już właściwie ma, bo korzystając z euforii Gruzinów po wygraniu z Portugalią 2:0, rządząca partia Gruzińskie Marzenie przegłosowała (na razie w pierwszym czytaniu) drugą ustawę, wzorowaną na rosyjskiej – przeciwko „propagandzie LGBT”.