Czy to musi coś znaczyć? Niekoniecznie, ale niemiecki „Die Welt” w zeszły piątek już ogłosił werdykt: „Tak upada potęga USA”. Ciekawe, że niemieckie media mówią tak w kontekście najbardziej proniemieckiego prezydenta od czasów George’a W. Busha. W orędziu 46. prezydenta USA, wygłoszonym w słynnym Gabinecie Owalnym, padła zapowiedź zwiększenia pomocy i dla Ukrainy, i dla Izraela „pogrążonych w nieprzewidywalnych i krwawych wojnach”. Pytanie tylko, na ile kibicować temu planowi będzie Kongres USA, który sam jest podzielony jak jeszcze nigdy w historii: nie tylko na republikanów i demokratów, lecz także w samym obozie republikańskim. Tymczasem za chwilę wejdziemy w cykl prawyborów prezydenckich, gdzie deklaracje o pomocy, zwłaszcza dla Kijowa, mogą już być znacznie mniej oczywiste. Czy USA znajdą się na zakręcie?
Stany na zakręcie?
Okładka niemieckiego „Der Tagesspiegel”, na której widać prezydenta Josepha R. Bidena i łaciński napis: „Quo vadis, USA?” – oddaje zapewne nastroje sporej części światowej opinii publicznej, a przynajmniej opinii Zachodu. Gdy nowy (stary?) prezydent będzie w styczniu 2025 r. zaprzysiężony, to obecny lokator Białego Domu będzie miał 83 lata.