Proponowałem, aby podsumować wszystkie trzy kampanie wyborcze po ich zakończeniu. Będę konsekwentny i powtórzę: ten czas nadszedł. Jeśli obóz patriotyczny ma wygrać wybory prezydenckie, to musi dokonać analizy, co w tym „politycznym trójskoku” (wybory do Sejmu i Senatu, lokalne i do PE) było dobre, a co złe i co można poprawić. Wybory do europarlamentu pokazały, że obóz niepodległościowy ma – wbrew krakaniu różnych wron – szansę na wiktorię wiosną 2025 r. Gdy bowiem zsumuje się głosy, które padły na PiS i Konfederację, to okaże się, że jest to liczba porównywalna z liczbą głosów, które padły na ugrupowania koalicji 13 grudnia. Dodajmy do tego fakt, że część wyborców PSL na pewno nie poprze kandydata Koalicji Obywatelskiej po tym, jak skręciła ona wyraźnie w lewo. Mamy więc naprawdę szansę, żeby wygrać. Aby jednak tak się stało, potrzeba rzetelnej analizy kampanii w latach 2023–2024.
Rozliczyć kampanie
Gdy po wyborach parlamentarnych pojawiły się głosy, aby zająć się rozliczeniem owej wygranej w wymiarze arytmetycznym, ale przegranej w wymiarze politycznym, protestowałem, mówiąc i pisząc, że przed nami, w ciągu niespełna ośmiu miesięcy, dwie bardzo ważne elekcje: samorządowa i europejska.