Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Marcin  Herman
07.02.2024 13:00

Rosyjskie zboże płynie do Europy

Na całej praktycznie Łotwie trwają protesty rolników. Mają różne postulaty, ale jednym z głównych jest wprowadzenie zakazu importu rosyjskich i białoruskich produktów rolnych.

Organizatorka protestów Liene Grantina powiedziała, że Łotwa jest „Europą, a nie przedmieściami Moskwy”, a „nasza łotewska armia nie musi jeść rosyjskich ciastek, a nasze dzieci nie muszą jeść chleba ze zboża, które wyprodukowano przy użyciu środków ochrony roślin, zakazanych od 30 lat”. Rząd zapowiedział, że przychyli się do postulatu embarga. Niemniej jednak dopiero teraz. To niesamowite, że po dwóch latach wojny sankcje nie objęły rolnictwa krajów agresorów. I ma rację łotewska aktywistka, gdy twierdzi, że tak naprawdę kompletnie nikt nie kontroluje, jak jest produkowana żywność w Rosji i na Białorusi. Na pewno daleko od standardów UE, co zapewnia Rosjanom nieuczciwą przewagę, bo spełnienie standardów kosztuje. Jak można było w ogóle do czegoś takiego dopuścić? Zamiast tego tyle się mówi o zbożu z Ukrainy. Nic dziwnego, że Ukraińcy są sfrustrowani i nie chcą ustąpić, skoro niektóre kraje UE wprowadziły zakaz importu ukraińskiego zboża, a tymczasem rosyjskie trafia do krajów Wspólnoty. 


Autor jest dziennikarzem TV Biełsat

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej