O ile ten drugi postulat jest w praktyce niewykonalny, o tyle ten pierwszy pewnie zyskałby powszechną aprobatę. Rzeczywiście: widok młodych ludzi w wieku poborowym, funkcjonujących nieraz na bardzo wysokim poziomie życia w krajach Europy Zachodniej, rodzi zniecierpliwienie i pytania o sens pomagania krajowi, którego obywatele nie chcą bronić. Rzeczywistość bywa bardziej skomplikowana, bo ukraińskie prawo pozwala opuścić kraj mężczyznom w wieku poborowym, jeżeli mają trójkę dzieci na utrzymaniu albo są ojcami czy opiekunami niepełnosprawnego dziecka.
Zełenskiego boli sytuacja, gdy jego młodzi rodacy, nie spełniając owych kryteriów, wybierają spokojne życie poza ojczyzną. Wielu uchodźców – według niego – pobiera świadczenia zarówno z państwa, w którym teraz mieszkają, jak i od własnego kraju. Trudno mu się więc dziwić.