Sowieckim oprawcom i ich spadkobiercom prawie udało się ukryć na zawsze zbrodnię popełnioną na Polakach, którzy mieli to nieszczęście, że mieszkali po wschodniej stronie ówczesnej granicy. Ciała ponad 100 tys. pomordowanych strzałem w tył głowy, których jedyną winą było to, że byli Polakami, zostały ukryte nie wiadomo gdzie. Pozostali Polacy zostali przesiedleni lub uwięzieni w obozach, a dzieci zabrane do domów dziecka bądź rodzin sowieckich. Co gorsza, nie wiadomo, czy z powodów politycznych, czy z braku wiedzy, milczała w tej kwestii zarówno II RP, jak i III RP. Dopiero w ostatnich kilku latach polskie państwo robi, co trzeba, by przywrócić pamięć i rozliczyć tamtą zbrodnię. Polska otworzyła też szeroko drzwi do powrotu do ojczyzny potomkom zesłańców z tamtego okresu.
Prawda o „Operacji polskiej”
Dziś drugi dzień zorganizowanej w warszawskim Belwederze przez Instytut Pamięci Narodowej, Kancelarię Prezydenta RP oraz Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia międzynarodowej konferencji na temat pierwszego i największego ludobójstwa na Polakach z Kresów. Tytuł konferencji jest wymowny: „»Operacja polska« NKWD 1937–1938. Przywracanie pamięci o zbrodni”.