Polki i Polacy nigdy nie mieli problemów z postępem. Ale tym prawdziwym, a nie tym będącym ideologicznym konstruktem. W wielu kwestiach (nie tylko roli kobiet) Polki i Polacy byli i są bardziej postępowi niż Zachód. Nowożytna polskość jest z natury rzeczy postępowa, bo wyrosła na buncie wobec obcych cesarzy i królów. Jednak w Polsce potrafi się też łączyć nowoczesność i postępowość z tradycją i wiarą. To bardzo zabawne, bo jeszcze w XIX w. Prusacy pisali uczone rozprawy i pouczali Polaków, jakie to jest niegodne i nieeuropejskie, że kobiety w Polsce są aktywne. A już całkiem szokowało ich, że w polskich powstaniach i konspiracji biorą udział kobiety. To był dla nich jeden z dowodów na zacofanie i dzikość Polski. Dziś mody są inne, teraz Niemcy, i nie tylko Niemcy, chętnie, ale i daremnie pouczają Polskę z zupełnie innych pozycji.
Postęp po polsku
Według rankingu „The Economist” Polska jest na siódmym miejscu wśród krajów OECD pod względem równouprawnienia kobiet i mężczyzn na rynku pracy. Przed nami są tylko kraje skandynawskie i Francja. To kolejny dowód, jak bardzo mylą się co do Polski różni światowi i rodzimi ideolodzy tzw. postępu.