Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Ryszard Czarnecki,
20.07.2020 18:00

Polska vs Litwa: gry Moskwy i Berlina

Wspólna obecność prezydentów Polski i Litwy w 610. rocznicę zwycięstwa wojsk Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego nad Krzyżakami pod Grunwaldem była faktem politycznie ważkim, ale też symbolicznym. Obecny prezydent Republiki Litewskiej Gitanas Nausėda prowadzi wobec Polski politykę bardziej wyważoną i stonowaną niż jego poprzedniczka przez dwie kadencje, była przedstawicielka Litwy w Komisji Europejskiej – Dalia Grybauskaitė. Trzeba docenić też spokojniejszą, bardziej realistyczną politykę wobec mniejszości polskiej, jakże inną od tej, która była udziałem litewskich konserwatystów, wywodzących się z ruchu Sajudis. 

Niestety, polityka ta nie jest do końca konsekwentna, skoro ambasador Litwy przy UE Jovita Neliupšienė, której kandydatura została przeforsowana przez wspomnianą już eksprezydent Grybauskaitė, podejmuje w Brukseli irracjonalne ataki na nasz kraj, przyłączając się do niektórych państw starej Unii. Ostatnio stało się tak w kontekście szybkiego zamknięcia polskich granic w związku z pandemią (Polska była jednym z trzech pierwszych krajów Unii, obok Czech i Danii, które zamknęły granice). 

Litewskie aspiracje przeciw Polsce, a nie Rosji

Na łamach „GPC” omawiałem już historię rodzenia się litewskiej tożsamości narodowej i jej antypolonizmu, zresztą podsycanego przez carską Rosję („GPC”: „Polska, Litwa: konflikt i współpraca” z 6 lipca 2020 r.). Istotnie, aby zrozumieć rzeczywistość, warto odwołać się do przeszłości. 

Polskie elity intelektualne zaskoczone były negacją historycznych i współczesnych więzów z Polską, narzucaną przez litewski ruch narodowy. Szczególną rolę w zaświadczaniu prawdy odgrywali najwybitniejsi polscy pisarze. Henryk Sienkiewicz napisał przejmujące opowiadanie „Dzwonnik”, w którym przeciwstawia romantyczną polską Litwę czasów powstania styczniowego Litwie nowej, uderzającej w dawne tradycje polsko-litewskiej jedności i wspólnej państwowości.

Tytułowy stary dzwonnik uosabia polskie rozgoryczenie i żal wobec Litwinów, kierujących ostrze swoich aspiracji nie przeciwko Rosjanom, ale Polakom. Eliza Orzeszkowa pisała idealistycznie: „Wypiszmy na obustronnym sztandarze naszym stare w teorii (…), lecz w praktyce wiecznie nowe hasło wzajemnej pomocy i przyjaźni (…). Propozycja ta jest ludzką i chrześcijańską. Jest także polską”. Z kolei Józef Weyssenhoff był autorem powieści „Unia”, którą w całości poświęcił problematyce polsko-litewskiej także w tym współczesnym aspekcie. 

Istotny był też głos ludzi naszej nauki. Aleksander Brückner stwierdzał: „Gdyby Polacy, co na Litwie nigdy nie rządzili, do ucisku i przymusu się uciekli, byłaby Litwa dziś tam, gdzie Prusy są, to jest bez Litwinów”. Zygmunt Gloger, autor „Encyklopedii Staropolskiej”, obalał roszczenia litewskie, twierdząc: „Potrzeba w każdym mieszkańcu, którego rodzice używali w rodzinie mowy litewskiej, uznać rodowitego Litwina i tym samym w każdym, którego rodzice mówili po polsku, uznać za Polaka”. 

Obok tych obiektywnych głosów były emocjonalne wypowiedzi, pełne uzasadnionego żalu wobec Litwinów. I tak Gustaw Paszkiewicz w „Liście do Litwina” pytał retorycznie: „Gdzie znajdziemy fakt podobny w historii, żeby naród potężny i wysoce kulturalny, jakim był już w końcu XIV w. naród polski, łącząc się z drugim narodem, ciemnym, nielicznym i w dodatku pogańskim, nie narzucił mu ani swego języka, ani statutów, ani wojska, ani nawet swojego monarchy?”.

Ba, tzw. krajowcy, którzy nie pragnęli powrotu Kresów Północno-Wschodnich do Polski, a chcieli – wbrew biegowi dziejów – odtworzyć historyczne Wielkie Księstwo Litewskie, nawet oni przeciwstawiali się litewskiej propagandzie: „Pomimo braku odpowiednich warunków dzisiaj jeszcze Litwini chcą uważać Wilno za centrum swojej ojczyzny i nie chcą się pogodzić ze zmianą, którą wieki przyniosły (…). A gdy pomimo czynionych wysiłków Wilno idzie drogą dawnej tradycji, Litwini nie mogą wybaczyć Polakom spolszczenia ich dawnej stolicy…”.

Polskie miasta, polskie enklawy, a Litwa żąda… Smoleńska!

Historia przyspieszyła swój bieg w wyniku I wojny światowej. W 1915 r. Niemcy wydzierają Rosji Kresy Północno-Wschodnie RP. Ale nawet oni, którzy wzorem Rosjan na potęgę podsycali konflikt polsko-litewski, przyznali ustami dowódcy wojsk niemieckich wkraczających do Wilna, że owa metropolia jest „perłą w sławnym Królestwie Polskim”. We wrześniu 1917 r. powstała Taryba, czyli Państwowa Rada Litewska kolaborująca z Niemcami i utwierdzająca podporządkowanie tych ziem Niemcom. Nawet przychylni Litwinom badacze oceniali: „W warunkach imperialistycznych planów Niemiec zmierzających do aneksji i kolonizacji mogło to zakrawać na samobójstwo narodowe”. Litwini zgłosili żarłoczne żądania terytorialne, m.in. pretensje do… ziemi smoleńskiej.

Charakterystyczne, że na żądanym przez nich terytorium na ponad 6 mln ludzi tylko 2 mln, a więc jedna trzecia, mówiły po litewsku!

Polskość koncentrowała się głównie w miastach, wokół których wytworzyły się polskie enklawy (zarówno wokół Wilna, jak i Kowna – zwłaszcza na północy). Polacy dominowali, co przyznawały nawet ludnościowe spisy zaborców. I tak spis rosyjski z 1897 r., choć preferował Rosjan – których w samym Wilnie miało być rzekomo 20 proc. – pokazywał, że Polacy (31 proc.) wielokrotnie przewyższają liczebnie Litwinów (2 proc.). Dokładniejszy spis niemiecki z 1916 r., co prawda przeprowadzony już po ewakuacji Rosjan, stwierdzał, że najliczniejszą grupę narodowościową stanowią w Wilnie Polacy (54 proc.), a tylko co 50. wilniuk był Litwinem (2 proc.). 

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości wszystkie siły polityczne potwierdzały, że Wilno musi być polskie. Na posiedzeniu rządu lewicowy premier Jędrzej Moraczewski 12 grudnia 1918 r. stwierdził, że należy na Kresach stworzyć „fakty dokonane” przy pomocy armii. Nawet wielki zwolennik porozumienia z Litwinami Józef Piłsudski zażądał od elit litewskich, aby ograniczyły swoje pretensje terytorialne do Litwy etnograficznej, gdyż Litwa historyczna posiada obszary bezwzględnie polskie. 

Naczelnik chciał obsadzić Wilno po ewakuacji Niemców. Tak się też stało: na parę dni w mieście władzę przejęła Samoobrona Polska…

Litwa kartą w rękach „białej” i „czerwonej” Rosji oraz Niemiec 

I oto wtedy, ponad 20 lat przed haniebnym paktem Ribbentrop-Mołotow, nastąpiła pierwsza spektakularna niemiecko-rosyjska akcja przeciwko Polsce. Niemcy zastosowały blokadę uniemożliwiającą wsparcie z Królestwa oswobodzonego przez Polaków Wilna – w efekcie 5 stycznia 1919 r. Wilno zajęli… Sowieci.
Po dwóch dekadach sytuacja się powtórzyła. To współdziałanie Berlina i Petersburga (Moskwy) pokazało sojusz dwóch mocarstw, które grały Litwinami przeciwko Polsce. Najwyższy czas, aby gruntownie dostrzegli to ci, którzy byli tak instrumentalnie traktowani i przez Niemców, i przez Rosję „białą”, a potem „czerwoną”, czyli sami Litwini.
 

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane